This is Sparta: człowiek-Polak na lotnisku

Wiem, że wielu z Was przychodzi tu dziś po pociechę, albowiem znowu okazało się, że gdzieś pomiędzy trudnymi decyzjami (sernik czy makowiec? kawałek czy trzy?) i ważnymi wydarzeniami (odznaczenie bohaterów, którym udało się przekonać babcię na Wigilii, że już nie są głodni), niepostrzeżenie śmignął bożonarodzeniowy urlop i to śmignął szybko jak pies na delfinie.

Świąteczne traumy (+ obrazek pieroga)

Chciałam zacząć od tego, że jeśli czytacie nas podczas wieszania lampek świątecznych, to natychmiast przestańcie, bo zaraz gruchniecie śmiechem i zlecicie z drabiny, a ja nie chcę brać za to odpowiedzialności, bo ja za odpowiedzialnością to nie za bardzo przepadam, i właśnie dlatego zostałam nauczycielem.

Mój prywatny, dziesiąty krąg piekła

Od paru dni jestem w kraju i sumiennie staram się wypełniać wszystkie obowiązki człowieka-Polaka, głównie poprzez udzielanie wszystkim paniom z pobliskich spożywczaków bardzo nisko oprocentowanej pożyczki na kwotę 1 grosz. Poza tym dziś jeszcze postanowiłam przejechać się pociągiem, no bo kto bogatemu zabroni.

Trudne emocje końca semestru

Przychodzi dziś do biura moja koleżanka i mówi, że spotkało ją na zajęciach coś bardzo dziwnego, to znaczy że jeden ze studentów postanowił zostać po lekcji tylko po to, by powiedzieć jej, że bardzo mu się podoba jej nowa fryzura, a ja jej na to mówię, że moi studenci zapytani ostatnio, co sądzą o rozszerzeniu […]...

Strona 1 z 11