W poszukiwaniu straconego mózgu

Generalnie to ja jestem człowiekiem dość znerwicowanym i na zapas, co oznacza mniej więcej tyle, że jak na przykład ostatnio pisałam egzamin ze statystycznej analizy przeżyć, to przezornie wzięłam ze sobą pięć kalkulatorów, wiecie, na wypadek gdyby dwa się zepsuły, jeden rozładował, a w kolejnym wpadł orzeszek pod klawisz z numerem cztery, i go zaciął.

Strona 1 z 11