Wczoraj Wojtek zabrał mnie na film “Interstellar”, czyli taki film o farmerze w kosmosie. Film dotyka wielu ważnych tematów, takich jak: miłość, życie, śmierć i dylatacja czasu. W dylatacji czasu chodzi o to, że jak na ziemi upływa godzina, to farmerowi w kosmosie upływa 36 lat. Albo że jak ludziom, którzy akurat nie oglądają “Interstellar” mijają dwie godziny, to ludziom w sali kinowej upływa całe życie przed oczami i wystarczająco dużo czasu, by umarła w nich wszelka nadzieja. Na szczęście film ma też mocne punkty – na przykład ratuje go to, że na współscenarzystę zaprosili najpewniej samego Paula Coelho, dzięki czemu od farmera w kosmosie możemy się wiele nauczyć. Na przykład możemy się dowiedzieć czegoś o miłości, która to miłość “jest jedyną rzeczą, która przekracza przestrzeń i czas”.

tumblr_n5ojcklaZt1r3puz4o4_500


No więc może rzeczywiście miłość przekracza przestrzeń i czas, ale za to o złe wybory filmowe rozbija się jak fiat 126p o kant chodnika. Od wczoraj kocham Wojtka jakby mniej, bo o ile ja wszystko rozumiem – że jest farmer, że umiera mu kukurydza, że z pomocą przychodzi mu teoria względności, to w pewnych kwestiach jestem zupełnie bezwzględna. Na przykład w kwestii takiej, że generalnie to 30 sekund farmersko-kosmicznego czasu zajęłoby mi znalezienie lepszego filmu na okoliczność randki. Na przykład, pomysł pierwszy z brzegu, mógłby to być film KAŻDY INNY NIŻ TEN.