Jakim ja jestem ostatnio dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, to Wy sobie nawet nie wyobrażacie! Ja takim totalnym rekinem biznesu jestem, że ja nawet działalność gospodarczą założyłam, co akurat okazało się być jednym wielkim rozczarowaniem, bo na przykład okazało się, że nie można sobie dowolnie określić prawnej formy firmy tylko po to, żeby nazywała się “Foki sp z. o. o.” i było śmiesznie.

🙁

No i na samym początku to ja poszłam do irlandzkiego urzędu skarbowego, a tam to ja bardzo lubię chodzić, bo tam wszyscy są okropnie mili i zawsze jak tam jestem, i sobie rozmawiam z tymi miłymi urzędnikami, to przez chwilę czuje się tak, jakbym miała jakichkolwiek przyjaciół. No i tym razem to tam w tym urzędzie to był pan, z którym pal licho, że ja będę pleść bransoletki przyjaźni i trzymać mu dziecko do chrztu, my totalnie założymy razem kabaret! Śmieszek taki, komediant. Bo ja tak wypełniałam ten formularz i tam było takie pole, że “spodziewany dochód roczny” i pan mnie wtedy spytał, ile szacuję, że zarobię, a ja powiedziałam, że miliardy, a pan powiedział, że łohohoho, to przecież nam kratek w tym formularzu nie starczy, a ja powiedziałam, że to nie szkodzi, zawsze możemy skleić dwa formularze, żeby było więcej kratek, łohohoho, a on powiedział, że łohohoho, to przezabawny pomysł i nawet zaczął krzyczeć do pana w okienku obok, czy ma taśmę klejącą, bo my tu musimy skleić dwa formularze, bo pani będzie zarabiać miliardy. No mówię Wam, ale było śmiechu!!!


I tak właśnie zaczęły się moje pluski w oceanie biznesu, a dalej to było już tylko lepiej, bo dalej to ja byłam takim poważnym rekinem biznesu, że ja wypowiadałam szereg szalenie dorosłych zdań typu:

“Muszę to skonsultować ze swoim prawnikiem” (!!!)

jak również

“Szacowanie kosztu kapitału własnego metodą stopy dochodu z obligacji z premią za ryzyko”

Nie, żart, tego ostatniego to ja jeszcze nie powiedziałam, bo dopiero jestem w trakcie uczenia się tej formułki na pamięć, żeby potem móc ją niby mimochodem wypowiedzieć, i żeby wszystkim kapcie z wrażenia pospadały, że ja jestem takim dorosłym człowiekiem. Bo wiecie, ja tak to sobie wymyśliłam, że najważniejsze to podejmować racjonalne decyzje biznesowe, co opierają się na żelaznych fundamentach faktów, prognoz i zaawansowanych analiz ekonometrycznych.

I na przykład ostatnio negocjuję z kilkoma firmami, i z nich mam wybrać jedną, i one wszystkie dużo do mnie dzwonią, i to jest właśnie moja definicja dnia z życia rekina biznesu: dużo się dzwoni. No i ja jestem w Polsce, a pani do mnie dzwoni i pyta mnie, czy podjęłam już decyzję, co jest wyrazem pewnego optymizmu, zważywszy na to, że podejmuję ją dopiero od dwóch tygodni, a w kwestii mojej zdolności do podejmowania decyzji, to ja powiem tylko tyle, że ostatnio pojechaliśmy z Wojtkiem na obiad do IKEI i ja tak długo się zastanawiałam, czy chcę ziemniaki czy frytki, że w końcu pani powiedziała, że ona nie chce mnie poganiać, ale zaraz zamykają, no i ja wybrałam frytki, ale do dziś żałuję.

No i pani dzwoni, a ja totalnie jestem negocjatorem surowym, ale sprawiedliwym, totalnym rekinem biznesu jestem, pani dzwoni, coś tam dyskutujemy, i ona nagle mówi: “no i pani Janino, jeśli pani jeszcze nie wie, to ja zapraszam na spotkanie, my to omówimy przy pączkach”. A potem szybko, zanim zdążyłam złapać oddech, powaliła mnie niczym lew antylopę na stepie, dodała:

“…i faworki”.

– I jeszczcze drożdżówki tam dobre na dole mamy, no nie, Julian? – spytała przez telefon trochę mnie, a trochę swojego asystenta, a Julian potwierdził, a pani potwierdziła mi, że drożdżówki też mają, znaczy ja tak sobie to wyobrażam, że potwierdziła, bo tak naprawdę to nie wiem, no bo już w połowie jej wypowiedzi byłam w drodze do ich biura, gotowa podpisać umowę.

No, taki ze mnie twardy negocjator w tym oceanie handlu i usług. Z drogi śledzie – Janina, panga biznesu, jedzie.


Panga biznesu