Witam Was w pierwszym wpisie z Islandii! Dziś, dla odmiany, będzie o mnie. Bo musicie wiedzieć, że ja mam tak bystry i inteligentny umysł, że nie mam żadnych wątpliwości, że mój doktorat to tylko czysta formalność. Oto lista rzeczy, których zapomniałam zabrać w tygodniową podróż służbową:
1. Jakiekolwiek pieniądze
2. Jakiekolwiek majtki.

Bankomat już znalazłam, teraz szukam majtkomatu. Stąd moje następujące pytania:
1. Kto wie jak jest “majtkomat” po islandzku?
2. Ile par majtek mogę sobie bezpiecznie wpisać w koszty delegacji, by nie wzbudzić niczyich podejrzeń?
3. Czemu mówi się “para majtek” skoro majtki nie występują parami, to raczej brak majtek występuje parami?

Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi. Ale spoko, majtek nie ma, ale przynajmniej jest prince-polo.

IMAG0139

 ♥♥♥

Pozostałe, równie brawurowe opowieści z Islandii można znaleźć tu.