Wróciłam do domu po tygodniu nieobecności, patrzę na swojego kota i ewidentnie coś mi się nie zgadza, wygląda to tak, jakby ogólna puchatość kociałka (kocie ciałko=kociałko) podczas mojej nieobecności wzrastała wykładniczo, oto obserwujemy ewolucję kociego przecinka w piękną, okrągłą kropkę.

– Wojtek – oświadczam stanowczo – nasz kot jest gruby.
– Nie jest gruby – broni się na to Wojtek – on po prostu rośnie!
– W pasie?
– Bo on w pasie rośnie najszybciej, a reszta kota próbuje nadążyć.

A to spoko, to ja też tak mam.