Wtoreczek. Leżymy z Wojtusiem na kanapie i oglądamy talent show dla profesjonalnych magików. Wiecie, jak jest – płonące obręcze, ludzie cięci na pół, zaginanie czasoprzestrzeni, teleportacje i takie tam. Akurat leci taki występ z udziałem publiczności, pani z publiczności siada na krześle i rozmawia z duchami, i duch do niej coś pisze kredą na tablicy, i różne rzeczy nagle znikają, i później się pojawiają, jakby to powiedział człowiek-erudyta: like, wow. Wojtuś też ogląda zdumiony. Widać, że ten numer jakoś szczególnie go zafascynował. I patrzy oszołomiony, i patrzy, i w końcu nie wytrzymuje, i mówi:

– Jezu. Pani ma figurę typu gruszka. To absolutnie najgorzej.

Jezu. Czy to znaczy, że on wie też, co to jest cellulit?

giphy (3)