Zawsze gdy myję stopy pod prysznicem, to myślę o śmierci. To skojarzenie nasuwa się samo – jak tak się mydli podeszwy odpowiedzialne za utrzymanie w pionie całego człowieka, a następnie stawia je na mokrej powierzchni, to stamtąd już tylko pół (namydlonego) kroku do śmiertelnego wypadku. Wczoraj też umyłam stopy pod prysznicem i tym samym naszła mnie refleksja o kwestiach ostatecznych. Najpierw wymyśliłam sobie, że spiszę testament, ale to było zanim przypomniałam sobie, że ja przecież nic nie posiadam. W obliczu swojej nieuchronnej śmierci należy więc przynajmniej zadbać o sprawy doczesne – nie odkładać marzeń na później, niczego nie żałować, nie spóźnić się z mówieniem istotnym ludziom, ile dla nas znaczą.

Stanęłam więc przed Wojtkiem. Ja, człowiek o czystym sercu, czystych intencjach i o czystych stopach.
– Kocham Cię – powiedziałam
– Ja kocham masło – odpowiedział mi na to Wojtek. I uzasadnił: – bo masło pasuje do wszystkiego.

No raczej.

butter

W tematyce maślanej przypominam, że masło nie tylko pasuje do wszystkiego, ale jest też dość wrażliwe.