#DrużynaJanina ALERT!!!!

Wciąż mam do sprzedania opla, a poza tym to mam dla Was złe wiadomości i będzie Wam trochę smutno, zupełnie tak smutno jak wtedy, kiedy umarł Rysio z “Klanu” i zrozumieliście, że już nigdy w życiu nie umyjecie rączek, no bo nikt Wam o tym nie przypomni.

giphy-4

Bo było tak, że przychodzi o mnie mój szef i mówi, że nasz instytut dostał ostatnio bardzo dziwny telefon, w którym jakiś miły pan bardzo chce się ze mną skontaktować, bo powiedział, że widział mnie na ostatniej konferencji i chce ze mną pracować, a ja mówię, że w ogóle nie jestem zaskoczona, wcale mnie to nie dziwi, bo to była przezabawna prezentacja, ja wtedy na tej konferencji mówiłam o regresji logistycznej, a to jest najśmieszniejszy model regresji z wszystkich, co prawda kiedyś jeszcze się wahałam, jeszcze kiedyś podejrzewałam, że regresja liniowa jest równie zabawna, ale jednak nie, bo czy na przykład wie, jak pani z plastyki komentuje autoportret funkcji przekształcającej prawdopodobieństwo na logarytm ilorazu szans, a on mówi, że nie wie, a ja mówię, że ta pani to mówi tej funkcji, że “seems logit”, HA HA, czaicie, seems LOGIT, mój boże, to było takie zabawne, że mój szef to się strasznie obśmiał, podobnie jak wszystkie norki w okolicy. No dobra, wcale się nie śmiał. On tak tylko patrzył, patrzył, a następnie westchnął i powiedział, że dobrze, on mi tutaj zostawia namiary na tego pana, a sam pójdzie teraz wyciąć literki z gazety, żeby wykleić temu miłemu człowiekowi anonima, że DON’T DO IT, SAVE YOURSELF. I poszedł.

No i ja dzwonię do pana, i pan jest bardzo miły, i mówi mi szereg ciekawych rzeczy, ale z nich wszystkich to Was interesuje tylko tyle, że jeśli ktoś z Was posiada dziecko na Uniwersytecie w Amsterdamie, to na Waszym miejscu ja bym je natychmiast stamtąd zabrała, albowiem jest to instytucja, której wróżę rychłą finansowa zapaść, bo ten miły pan, to powiedział, żebym do nich przyjechała, oni mnie przewiozą, ugoszczą, a także – trzymajcie się krzeseł – wyżywią. To może ja powtórzę: ON POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE WYŻYWIĄ!!!

No doceniam ambicję, proszę pana, mój mąż od czterech lat próbuje.

giphy-5
Więc następnie poszłam do swojego szefa, powiedzieć mu, że w przyszłym tygodniu mnie nie będzie, a on ucieszył się jak labrador, który dostał smażonym kurczakiem w twarz, i jeszcze spytał, czy na długo jadę, a ja powiedziałam, że na tydzień, a on wtedy zaczął rysować serduszka w kalendarzu na tych dniach, kiedy to mnie nie będzie, i jeszcze spytał, czy potrzebuję od niego jakichś pieniędzy, a ja powiedziałam, że nie, że to Amsterdam zaprasza, a on mnie spytał czy dobrze rozumie, że oni mnie biorą na tydzień i jeszcze za to płacą, a ja mówię, że tak, a on mówi, że God, they must be stoned up there.

No i potem ja jeszcze mówię, że skoro już mi zaoferował pieniądze, to czy jednak mógłby dać mi piątaka, bo w sklepie na dole przestał działać terminal, a potrzebuję czekolady, bo zaraz mam zajęcia i chcę ją rozkruszyć na korytarzu, żeby zwabić studentów do swojej klasy, a on mówi, że skoro już idę do sklepu, to żebym mu przy okazji kupiła klej, bo on bardzo mocno czuje, że jednak ma moralny obowiązek wykleić tego anonima.

Więc ja się dzisiaj ochoczo pakuję i tak Was tylko chciałam ostrzec, że w obliczu tego niezwykle ważnego wyjazdu żywieniowego służbowego, mogę być w przyszłym tygodniu szalenie zajęta i wtedy to mnie za bardzo nie będzie na blogu. Niemniej trzymajmy kciuki, żeby Holandia okazała się przezabawnym krajem, to jak wrócę, to aż nie będziecie wiedzieć, w co lajki włożyć. Oczywiście nie oczekuję, że aż tak zabawnym jak regresja logistyczna, ale warto mieć nadzieję!

 

P.S. UMYJCIE RĄCZKI!!!
P.S2. Za konsultację przy tłumaczeniu mojego przezabawnego dowcipu na język polski dziękuję pewnemu pracownikowi naukowemu Uniwersytetu Wrocławskiego. Niech Wam UE w grantach wynagrodzi!