–    Janino – zwrócił się do mnie pewnego dnia Wojtek, a to było jeszcze w czasach narzeczeńskich, czyli mniej więcej trzy lata i piętnaście kilogramów temu  – jest coś, o czym musisz wiedzieć.

A ja na to powiedziałam:

– Gdzie mi tu w butach po mokrym!?!?!?

A potem jeszcze:

– Co?

A Wojtek mi wtedy powiedział, że on mnie bardzo kocha i zawsze będzie kochał, niemniej już teraz musi mnie ostrzec, że istnieją pewne ograniczenia tej miłości i one są takie, że gdy kiedyś do naszych drzwi zapuka Elon Musk i powie mu, żeby poszedł z nim zamieszkać, to Wojtek pójdzie, on będzie musiał mnie zostawić, w służbie ludzkości i jego najlepszego przyjaciela Elona, choć co prawda wciąż będzie mnie kochał i nawet czasem jeszcze o mnie myślał, być może odwiedzał, znaczy – niezbyt często, dokładniej rzecz ujmując, to tak często, na ile pozwoli mu Elon Musk. No i widzicie, takie to moje życie – codziennie w strachu, że oto dziś zapuka do nas Elon Musk i mój mąż będzie musiał mnie zostawić.

No i dziś rano: akurat sobie leżę, Wojtek śpi, a ja tak trochę jestem gotowa na nowy dzień, a trochę jeszcze nie, więc tak się do niego przytulam jak pomidor do gałązki, dojrzewam sobie, a wtedy ding dong, ding dong, ktoś dzwoni do drzwi, a ja myślę sobie, że oho, oto Elon Musk przyszedł po mojego męża, czas mu wyciągnąć walizki, pewnie Tesla już się grzeje. No i idę do drzwi, przecież nie będę walczyć z przeznaczeniem, a tam stoi pan i mówi, że jest z Centralnego Urzędu Statystycznego i przyszedł przeprowadzić ankietę, bo zostałam wyselekcjonowana. O nie, nie, nie, proszę pana, proszę mi tu nie opowiadać, że zostałam wyselekcjonowana, proszę mi nie odbierać tej radości, to tak jakby na pytanie o to z czym jest ten ptyś, odpowiedzieć, że z kremem, pfff, no ale z jakim kremem, czy na bitej śmietanie, czy maśle, czy budyniu, czy bezie włoskiej? Proszę pana ja zostałam wyselekcjonowana jak? Doborem losowym prostym? Systematycznym? Warstwowym? Och, och, ALBO – tu na samą myśl podekscytowałam się tak, jak ostatnio na siłowni, gdy okazało się, że moja karta wstępu nie działa – najbardziej ekscytującym z wszystkich doborów, to jest doborem wielostopniowym? No bo o dobór nieprobabilistyczny to ich nie podejrzewam, szanujmy się, dobór nielosowy to taki fiat multipla doboru próby, he he. He he – powtarzam, ale pan się nie śmieje, pan w ogóle niewiele mówi, on tak tylko na mnie patrzy, patrzy i myśli, nie wiem o czym dokładnie, ale najpewniej o tym, że jednak powinien był posłuchać mamy i zostać malarzem, i wtedy siedziałby teraz na tarasie i trzaskał portret wiewiórki na sośnie, a nie zadawał się od samego rana z pijanymi ludźmi.

giphy

No w każdym razie pan tak na mnie patrzy i widzę, że bardzo by sobie chciał stąd pójść, ale nie pozwala mu na to kolega prawdopodobieństwo, i pan mówi, że to był dobór losowy prosty, LOSOWY PROSTY, mój boże, to jak jedno wielkie jajko-niespodzianka od życia, wspaniały prezent od rzeczywistości, więc ja mówię panu, że proszę, zapraszam, na wszystkie pytania mu odpowiem, niech sobie usiądzie, a ja zaraz wrócę, tylko pójdę zadzwonić do mamy pochwalić się tym, co osiągnęłam w życiu. Nie, żart. To znaczy – rzeczywiście potem planowałam zadzwonić do mamy, no bo osiągnięciami należy się chwalić, ale najbardziej to chciałam iść sprawdzić brakujące dane i policzyć sobie prawdopodobieństwo zostania wylosowaną, żeby wiedzieć, jak bardzo wygrałam życie.

A potem pan mi zadawał mnóstwo pytań, a ja na wszystkie odpowiadałam jak złoto, ile osób tu mieszka? Dwie. Dwie, proszę pana, i to są dobre wiadomości, bo to oznacza, że mój drugi podbródek nie osiągnął jeszcze wystarczających rozmiarów, by kwalifikować się jako osobna osoba. Czym dokładnie zajmuje się mąż? Do końca to nie wiem, bo ja nie bardzo rozumiem, co on robi, ale generalnie to chodzi do pracy w koszulach. W koszulach kratę – dodaję, bo z jakiegoś powodu czuję, że to doprecyzowanie jest niezbędne dla rzetelnego wypełnienia ankiety. Ile mąż zarabia? No tego to też do końca nie wiem, ale wystarczająco, by kupować mi ładne rzeczy. I my tak sobie z panem miło rozmawiamy, a potem pan mówi, że to już wszystko, że on już sobie pójdzie i rzuca się do drzwi jak opos na banana, najpewniej ze strachu, że zaraz przywiążę go do kaloryfera, i uczynię swoim niewolnikiem, i do końca życia będziemy się bawić w zgadywanie współczynnika korelacji dwóch zmiennych.

Pan wychodzi, a ja idę do Wojtka, cała podekscytowana, opowiedzieć mu jak bardzo prawdopodobieństwo nas przytuliło, wchodzę do sypialni, a tam leży Wojtek cały opatulony w kołdrę, najwspanialszy naleśnik z męża, i słabym głosem mówi mi, że dobrze, że przyszłam, w ostatniej chwili przyszłam, albowiem on chyba jest chory. JEST CHORY.

– Taki jestem chory, taką mam gorączkę, ja chyba majaczę… – doprecyzowuje słabym głosem

…takie straszne majaki mam, że boję się, że w tych majakach wyjawię Ci gdzie zakopałem skarb.

Halo, pan z urzędu statystycznego? Chciałam uaktualnić dane. Wkrótce zmniejszy nam się liczba osób w gospodarstwie domowym, ale za to zwiększy dochód.