Wymyśliłam sobie dzisiaj, że napiszę Wam coś miłego. Wstałam rano, zrobiłam sobie kawę, obejrzałam filmik z szopem praczem bawiącym się miotłą, a następnie postanowiłam zrobić poranny przegląd fejsbunia. Pierwszy post, który mi się wyświetlił, wyglądał tak: zdjęcie głównej bramy obozu w Oświęcimiu, znany nam wszystkim napis Arbeit macht frei i podpis “Polska jest gotowa na przyjęcie imigrantów”.

serwis

Zaczęło się od tego, że okazało się, że żyję całkowicie na krawędzi i totalne YOLO, albowiem posiadam wśród swoich studentów – o zgrozo, w imię ojca, syna, amen – muzułmanów. Generalnie, to nie różnią się bardzo od moich europejskich uczniów – już coraz rzadziej wnoszą bomby na zajęcia i piją krew kozy w trakcie wykładów. Mówią “dzień dobry”, “do widzenia”, czasem odrobią zadanie, czasem nie odrobią, nawet noszą dżinsy!!!! Ot, student jak student. Tylko w południe na korytarzu rozkładają swoje dywany i się modlą, i strasznie mnie to wkurwia, bo wtedy muszę iść po kawę okrężną drogą. No ale ostatnio sytuacja stała się niebezpieczna, bo to było tak, że nagle zauważyłam, jak mój muzułmański student rozmawia z moim chrześcijańskim studentem. O JEZU – pomyślałam sobie – CHCE GO ZGWAŁCIĆ, wiadomo. Wiedziałam to stąd, że ostatnio pewien miły człowiek z Internetu, Mateusz K., lat 36, prawnik w międzynarodowej korporacji, wszystkich lojalnie ostrzegał:

Fakty mówią, że oni gwałcą wszystko na swojej drodze

Trudno orzec dlaczego w swojej naiwności nie uwierzyłam Mateuszowi od razu, wszak z pewnością te fakty, o których wspomina, były poprzedzone rzetelnymi badaniami longitudinalnymi, obejmującymi obserwację ustrukturyzowaną, wywiady pogłębione i analizę danych zastanych. Nie było więc czasu, by zwlekać, ruszyłam swojemu chrześcijańskiemu studentowi z odsieczą, uzbrojona w czosnek i osikowy kołek, przekonana, że tylko to tutaj pomoże, ale gdy do moich studentów dotarłam, to było już za późno, już muzułmański kolega częstował drugiego mentosem. No, mentosem. A mógł zabić.

Ledwo zdążyłam emocjonalnie odtajać po tej potencjalnie zagrażającej życiu sytuacji, gdy napotkałam kolejnego swojego studenta, który szedł sobie spokojnie po korytarzu, niosąc jakiś duży, bliżej niezidentyfikowany przedmiot. Nie do końca wiedziałam, co to. Co innego gdyby był człowiekiem-Polakiem, wtedy od razu byłoby wiadomo, że ciągnie za sobą swój krzyż narodowego mesjanizmu. Niemniej – jak wyjaśnił mi mój student – w tym wypadku był to transparent. Student wyjaśnił mi, że idą na protest przeciwko przyjęciu przez irlandzki rząd tak niewielkiej liczby uchodźców, niech się otrząsną, Irlandia jest duża, a sprawa jest poważna – wyjaśnił mi – jeśli zdjęcie somebody’s child niczego nie zmieni, to on już nie wie, co zmieni. A tak, martwe kilkuletnie dziecko wyrzucone na brzeg jak pusta butelka po coca-coli. Z jakiegoś powodu budzące wśród niektórych osób jakieś trudne emocje. A przecież wystarczyło posłuchać Kuby W. z Warszawy, jak wskazuje zdjęcie profilowe – ojca co najmniej dwójki dzieci. Kuba wyjaśnia wszak, że

Znając ich, to pewnie sam utopił swoje dziecko, by być w telewizji.

Czy wyście się znowu oburzyli? Czy Wy naprawdę nie potraficie czytać ze zrozumieniem? Przecież Kuba mówi: znając ich, Kuba z pewnością z niejednym uchodźcą wódkę pił, nie mówiąc już o tym, że kiedyś na wzór Bronisława Malinowskiego spędził wiele lat na zaawansowanych badaniach etnograficznych wśród Syryjczyków, gdzie poznawał ich język, kulturę i wartości. Zresztą Kuba nie był na tej etnograficznej wyprawie sam, najpewniej był na niej wraz z Karoliną Z., studentką pedagogiki, która – jak wskazuje jej profil – wybiera się spotkać papieża na Światowych Dniach Młodzieży, a póki co cierpliwie tłumaczy nam:

To dzicy ludzie. Jak zaczęli tonąć, to zaczęli wrzucać dzieci do wody, by pozbyć się balastu, a teraz próbują zwalić na Europę.

A mówią, że sztuka dobrego reportażu zanika! Jak to dobrze, że mieliśmy jakiegoś narodowego korespondenta na miejscu, gotowego relacjonować dla nas całą tę sytuację. W międzyczasie nasze polskie komórki dziennikarstwa śledczego też nie próżnowały, nie dajcie się zwieść swojemu współczuciu, otóż na przykład Bartłomiej D., pozujący z całą rodziną w okularach przeciwsłonecznych na tle piramidy, już przeprowadził wizję lokalną i dowiedział się, że

Ten chłopiec utonął, tylko dlatego, że jego ojciec chciał wstawić sobie nowe zęby za europejski socjal

Oj głupi, głupi Syryjczyku, który potopiłeś swoją rodzinę dla nowych zębów i paru chwil w telewizji! Gdybyś tylko posłuchał rad ludzi-Polaków, ekspertów od wszystkiego, oni by ci powiedzieli jak przeprawiać się przez morze. Oni mają dużo zrozumienia, no ale litości, czemu nie wynająłeś jakiegoś biura podróży?! Krystyna, lat 68, matka i babcia, patrząca na nas miło ze zdjęcia z psem na kolanach, by ci przecież wytłumaczyła:

Rozumiem, że uciekli z Syrii, ale nikt faceta nie zmuszał, aby pakować żonę i dziecko na łajbę, która nadaje się na jeziorko, a nie pełne morze. Szkoda kobiety i małego szkraba. Ojca idioty nie za bardzo…

I czy nie ma racji? Panie Syryjczyku, wystarczyło przecież popłynąć promem, a nie pontonem, jeśli już naprawdę szkoda ci było wydać kasę na znacznie bezpieczniejszą podróż samolotem. Nikt cię przecież nie zmuszał do wyjazdu z Syrii, do dźwięku strzałów można się przyzwyczaić, od czegoś są zatyczki do uszu, a martwe ciała na drodze wystarczy przeskakiwać, nie dziw się teraz, że wzbudziłeś w ludziach tyle nienawiści i że żądają sprawiedliwości.

Pociągnąć go do odpowiedzialności za narażenie zdrowia i życia swojej rodziny – pisze Zofia, na zdjęciu elegancko ubrana absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego – do pierdla go wsadzić.

Na szczęście ludzi-ekspertów nam dostatek, więc na brak rozwiązań prawnych i politycznych nie musimy narzekać. Pamiętacie, gdy w ostatnim wpisie zarzuciłam ludziom-Polakom niepamięć historyczną? Z reporterską rzetelnością przyznaję się do błędu – pamiętają doskonale. Na przykład Janek F., rocznik 1995, ma już gotowy pomysł na to, jak poradzić sobie z uchodźcami:

Teraz to by się ZOMO przydało, szybko by się z nimi rozprawili, nauczyli ich szybko pokory i szacunku…

Nie musimy się martwić za bardzo, jeśli Janek zostanie kiedyś ministrem spraw zagranicznych, to od razu znalazłam mu wiceministra z miasta Szczecin, mechanik samochodowy i hobbistycznie również pasjonat stosunków międzynarodowych:

Mnie dziwi zachowanie policji. 30 lat temu za próbę nielegalnego przekroczenia muru berlińskiego otrzymywało się gratisowo ołów, a nie wodę i jedzenie.

Tak, przyznaję się do błędu, ludzie-Polacy historię znają doskonale i jak zwykle biorą z niej tylko to, co najlepsze. Tymczasem ja cały czas nie mogłam wyjść ze zdziwienia i próbowałam rozsupłać ten filozoficzny węzeł gordyjski, w którym codziennie miliony ludzi dokarmia bezdomne psy, w niedzielę słucha kazań o miłości bliźniego, czule nosi przy sercu zdjęcie naszego kochanego papieża Jana Pawła, po to by chwilę potem wysłać inne narodowości do gazu

niech zdychają jak psy

Tak się nad tym wszystkim zastanawiałam, ale krótko, bo szybko wytłumaczyła mi wszystko pani Iwona, zadeklarowana katoliczka.

Nie serwujcie mi tu teraz katolicyzmem jako argumentem za przyjmowaniem uchodźców, bo to bez sensu. Nie wiecie co powiedział Jezus na temat prawa do samoobrony.

Więc przyznaję się szczerze – no nie wiem. Ale ogłaszam konkurs i jestem gotowa dać 50 złotych temu, kto pierwszy wskaże mi przypowieść o samoobronie w Nowym Testamencie. Co prawda była i chwila grozy, bo nasz miły papież wezwał kościół do pomocy uchodźcom i to wzbudziło chwilowy popłoch wśród stada Polaków-Katolików, którzy z tej konsternacji na chwilę musieli odłożyć płonące pochodnie i miednice z wodą z Lichenia. Szczęśliwie szybko sobie przypomnieli, że przecież mamy szczęście być jedynym narodem, którego rekomendacje papieża owszem, dotyczą, ale tylko na pół etatu.

Screen Shot 2015-09-06 at 19.56.44

Powiem szczerze, że ja wielokrotnie słyszałam, że w Polsce mamy nadmiar politologów i specjalistów od stosunków międzynarodowych, jednak dopiero teraz widzę skalę tego zjawiska. Nie wiem tylko, czy wpuszczenie tych ludzi do Internetu było najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu nadmiaru absolwentów. Mówią, że uprzedzenia powstają z niewiedzy, ale powszechnie wiadomo, że tej człowiekowi-Polakowi nie brakuje. Mogą też powstawać ze strachu i to już bardziej do mnie przemawia. Ja rozumiem, że ludzie się boją, wszak ja też się boję, nawet bardzo. Tego, co przeczytałam.

Tymczasem teraz sobie pójdę i spróbuję zapomnieć o wszystkim, co dziś zobaczyłam. Bardzo jestem też ciekawa, co w tej chwili robią moi dzisiejsi bohaterowie. Bartłomiej D. pewnie myje zęby, które dumnie wyleczył za własne ciężko zapracowane pieniądze, a nie europejski socjal. Krystyna, lat 68, kupuje bilet na pociąg dla wnuków na wakacje, wszak wie najlepiej, że to znacznie bezpieczniejszy środek transportu niż ponton. A Kuba W.? Kuba najpewniej napisał komentarz w Internecie, wyłączył komputer i poszedł pocałować swoje kilkuletnie dziecko na dobranoc, którego to dziecka nie utopił dla momentu sławy w telewizji. Jest wszak dobrym człowiekiem z cywilizowanego kraju.

Wszystkie powyższe komentarze wzięłam z fejsbunia i specjalnych stron edukacyjnych, które stworzono po to, by gromadzić wszystkie rzetelne informacje na temat uchodźców i konfliktu w Syrii. Wszystkie strony i komentarze są ogólnodostępne, i mają się dobrze, najpewniej dlatego, że CSI: Facebook jest zbyt zajęte blokowaniem ultrafaszystowskich treści nawołujących do nienawiści, takich jak na przykład mój ostatni wpis o uchodźcach, po którym dostałam wezwanie do fejsosądu.

Screen Shot 2015-09-07 at 00.11.40
***
Inne, podobne:
CZY POPIERASZ POZOSTAWIENIE SZEŚCIOLATKÓW W LASACH PAŃSTWOWYCH, A UCHODŹCÓW SAMYCH SOBIE?
PAWEŁ KOPNĄŁ PSA, A GAWEŁ DOSTAŁ ZA TO PO PYSKU
CZŁOWIEK-IRLANDCZYK POPIERA, CZŁOWIEK-POLAK WYBIERA
CZŁOWIEK-POLAK DOSTAJE OSCARA, CZYLI GORZEJ BYĆ NIE MOŻE