Właściwie to mam dwa największe marzenia w życiu i jedno to jest takie, że chciałabym zostać ikoną ruchu gejowskiego, coś jak Madonna albo Beata Kozidrak, a drugie to jest takie, że bardzo bym chciała, żeby za każdym razem jak ktoś dokonuje błędów we wnioskowaniu na podstawie jakichkolwiek statystyk, to żeby pochodził do niego jakiś najbliższy wróbel, trzepał go skrzydłem w głowę i mówił: „człowieku, nie”. Niemniej ponieważ chwilowo mam problem z przekonaniem okolicznych wróbli do współpracy, albowiem okazuje się, że są to ptaki o silnych przekonaniach pacyfistycznych, to musiałam sięgnąć po inną, najcięższą z broni, to jest EDUKACJĘ.

Dziś zapraszam na nagranie z wykładu “Ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla? O korelacji, kauzacji i kompromitacji”, który wygłosiłam w zeszłym tygodniu na Uniwersytecie Ekonomicznym dla #DrużynaJanina Poznań. Czekolady w dłoń, Noble w dłoń i zapraszam do oglądania! Są liczby, jest czekolada i jest nagi Dawid Hasselhof, czyli w sumie definicja rozkoszy.