U nas zaraza! Zaczęło się od tego, że okazało się, że mam 39 stopni gorączki, a to jest dość sporo, nawet biorąc pod uwagę fakt, że ja naturalnie, sama z siebie, jestem ponadprzeciętnie hot. Gdy Wojtek się o tym dowiedział natychmiast też się rozchorował, tak mówił, że ma czerwone uszy mówił, a u niego to objaw choroby. Na szczęście mam duże doświadczenie z radzeniem sobie z wszelkimi chorobami (a zwłaszcza chorobami Wojtka), no bo w końcu nie przez przypadek będę kiedyś doktorem – wystarczy zdrapać odpowiedni napis z tabletki i tak przygotowana witamina C natychmiast zmienia się w remedium na czerwone uszy i wszystkie choroby tego świata.

20 minut po połknięciu placebo Wojtek odzyskał zdrowie i kolor własnych uszu, i ze spokojnym sumieniem poszedł spać, a ja kontynuowałam walkę o życie. Cóż to była za walka! Przed oczami stanęły mi wszystkie niespełnione postanowienia noworoczne (czyli wszystkie), sukcesy życiowe (moja kariera sportowa) i niezrealizowane plany (spełnić jakieś postanowienie noworoczne). I wtedy Wojtek się budzi, wiedziony najpewniej intuicją, że to ostatnie chwile mojego życia, i korzystając z okazji; tej gorączki, drugiej nad ranem, definitywnego końca mojego burzliwego życia, postanawia wykorzystać te moje ostatnie chwile na zadanie tego jednego, ostatecznego, najważniejszego pytania:

– Ej – pyta mnie – jaki jest wzór na odchylenie standardowe z próby?

giphy (4)