Krótka historia o foczej wolności

Nie mogę obecnie nic dla Was napisać, albowiem cierpię na zakwasy i przykurcze palców, najpewniej od codziennego wygrywania cudownej melodii na uwerturze mojego życia. Nie, żart, wszak wciąż jestem nauczycielem, więc me życie rzępoli jak przygłuchy kontrabasista.

Zastawa stołowa, logika kobieca

Generalnie rzecz ujmując, to kłócę się z Wojtkiem rzadko, bo kłócenie się z Wojtkiem jest czynnością szalenie skomplikowaną, albowiem mąż mój jest mężczyzną o tak uroczej fizjonomii, że bardzo trudno się na niego złościć, osobiście uważam, że jest taki słodki, że jest kwestią czasu, kiedy producenci zabawek zaczną szyć pluszaki na jego wzór.

101 dalmatyńczyków w sercu!

Trochę mnie ostatnio nie było, bo byłam szalenie zajęta strzelaniem sobie w kolano, a dokładniej rzecz ujmując, to w swoje polskie serce, które to serce – jak powszechnie wiadomo – krew pompuje w kolorze biało-czerwonym, a bije w rytm melodii z “Barki”.

W zdrowiu i w chorobie, czyli człowiek-krokiet

Wojtek jest znowu chory, co jest dla mnie ostatecznym dowodem na to, że życie nie jest sprawiedliwe – niektórym to pluszem wykłada ziemię po której stąpają, miodem dosładza gorzką pigułkę codziennych dni, z czułością nosi ich po świecie tak dobrym i czystym, że słychać w nim tylko śpiew ptaków, śmiech dziecka i gdzieś tam daleko […]...

Strona 1 z 11