Łączymy się w szwedzkim bullu i nadzieji

Jestem w Szwecji. W Szwecji najgorsi są ci ostentacyjnie multi-kulti żyj-jak-chcesz ludzie porozrzucani po ulicach, taplający w bajorku własnego lewactwa jak gołębie w fontannie, a potem jak już się wytaplają, to oni tak biegają, tak biegają z kanistrami po ulicy, podpalając kościoły, a dżender pogania ich od tyłu. No, totalnie tak jest, nic nie zmyślam.