O ludziach.

Wczorajszy dzień mnie skrzywdził. To znaczy – gdyby jeszcze chodziło o rzeczy i okoliczności, to jestem dorosła, wiedziałabym, że tak czasem bywa, nie mamy kontroli. Ale zrobili to inni ludzie, brudne komentarze w internecie (jakby oblepione błotem), i ich natężenie sprawiło, że pokruszyłam się jak biszkopt.

Starość, czyli o życiu po trzydziestce

Kiedyś to było tak: człowiek szedł w melanż, o czwartej nad ranem wychodził z klubu o charakterze muzycznym, kimnął się przez przypadek na przystanku w oczekiwaniu na autobus, a obudził dopiero, jak wolontariusze na Plantach chcieli go poczęstować gorącą herbatę i ulotką, gdzie może się zgłosić po darmowe koce i talon na żurek, a jak […]...

Niewyspana mama-orka i największa skrzynka pocztowa na świecie [ULUBIONE KSIĄŻKI POPULARNONAUKOWE 2019 – część 2]

Mój dzień zaczął się dziś o drugiej nad ranem, kiedy to mój kot uznał wskoczenie na karnisz pod sufitem za pomysł wyborny, niemniej jego plan nie obejmował już sposobu na zejście z tej lokalizacji, to znaczy – trochę obejmował, ale zapomniał przedyskutować ze mną mój aktywny udział w tej akcji ratunkowej.

Kitku sam w domu – nagranie z kocioplanety [FILM]

Najgorzej to jest, gdy nasz puchaty sułtan tak na nas patrzy swoją kocią twarzą i to nie że on wodzi oczami, on tak całą twarzą patrzy, obraca ją jak satelita i my zawsze wtedy jesteśmy w strachu, że on właśnie odbiera sygnały, skanuje otoczenie, a potem przesyła wszystkie informacje do swojej kocioplanety, on im tam […]...

Za dużo kości w nadgarstku i o co chodzi w hormonach [ULUBIONE KSIĄŻKI POPULARNONAUKOWE 2019]

Jeśli chodzi o przykłady doskonałych zbiegów okoliczności ze strony rzeczywistości, to mój mąż podszedł właśnie do zlewu, albowiem życie i system kolejkowy wychłostał go koniecznością zmywania, on podszedł, spojrzał na ten Mount Everest czule utkany z brudnych kubków i talerzy po bigosie, i dokładnie w tym momencie R.E.M w radiu zagrzmiało: „and everybody hurts sometimeeeees”.