Urywek z Marszu Równości, jak kartka wyrwana z zeszytu, która tnie skórę krawędzią papieru: grupa wsparcia seniorów LGBTQ+. Zapraszają, rozdają ulotki informacyjne, mówią że są dla wszystkich tęczowych osób po 50 roku życia. I wtedy to do mnie dotarło: 50 lat lub więcej. Ponad pół wieku.
Ci ludzie przeżyli zmianę ustroju, denominację, wstąpienie do Unii Europejskiej, odkrycie internetu, niemal całkowite zniknięcie krztuśca, odry i wielu groźnych chorób, podbicie kosmosu. Widzieli spektakularną zmianę świata. A przez ten czas wciąż nie zdążyliśmy dać im elementarnych praw.
Drugi urywek, uwaga, też o ostrej krawędzi: grudzień. Wszystkie grudnie, w których przychodzą listy z prośbami o wsparcie seniorów, piszą w nich drżącą ręką, ale bardzo często pięknie kaligrafowane litery:
„marzę o kilku paczkach ryżu”
„by mieć opał na zimę”
„chciałabym móc wyjść na krótki spacer”
Ludzie starsi, ich praca w przeszłości, ich pamięć i wspomnienia, to najlepsze co mamy, ich indywidualne życiorysy są częścią naszej historii na równi z królami Polski i ważnymi datami na klasówce z histy. A to jak ich traktujemy, spis tego czego im brakuje, brak elementarnej opieki i zabezpieczeń finansowych – najsurowszym świadectwem tego, że zawiedliśmy jako społeczeństwo, oblaliśmy egzamin z obywatelskości.
Chcecie jeszcze jeden urywek? Została Wam jeszcze jakaś resztka oddechu? Osoby z niepełnosprawnościami, ich opiekunowie, bez prawa do odpoczynku, do urlopu, do pomocy. Bez prawa do prywatności, bo znów trzeba napisać posta, maila, ogłoszenia, opisać w nich wszystkie najtrudniejsze chwile, przypomnieć sobie szpitalne traumy i spisać upokorzenia, bo może wtedy ktoś wpłaci pieniądze – dobrzy ludzie, czy ktoś mógłby dołożyć się do pieluch, sprzętu medycznego, rehabilitacji? Bo nasz kraj zapomniał. OzN. Osoby z niepełnosprawnością. W Polsce: Osoby z Niewidocznością.
Dzisiaj, właśnie w takich okolicznościach, Donald Tusk ogłosił rekonstrukcję rządu: odwołał Ministrę ds. Równości i Ministrę ds. polityki senioralnej, i zlikwidował ich urzędy. Ja pracuję w słowach, wiem, jak nimi zarządzać, dobieram je zawsze bardzo precyzyjnie, więc to które padnie teraz, jest przeze mnie użyte z pełną świadomością: to jest hańba.
O tym, kim jesteśmy jako kraj, decyduje to, jak dbamy o najsłabszych, o tych, którzy mają trudniej w tym społecznym gnieździe. Zobaczcie, jak bardzo kończy nam się czas na to, by te wszystkie osoby mogły w końcu zobaczyć, że tak, przez te kilkadziesiąt lat świat się niezwykle zmienił. I w końcu doczekali się tego, że ich własny też. Dziś znowu im ten czas zabraliśmy.