Ostatnio nie potrafię się zdecydować, co bym zrobiła z wehikułem czasu. Z jednej strony, kusi mnie opcja, by przenieść się z powrotem do czasów dziecięcych, nie wydawać ani grosza ze swojego kieszonkowego, a dwadzieścia lat później, gdy nastąpi ten miły mojemu życiu czas, gdy wprowadzą do sklepu czekoladę z masłem orzechowym, to wejść do tego sklepu, rzucić im w twarz te wszystkie moje monety uzbierane przez lata, oznajmić: “biorę wszystkie czekolady”, a pan by mnie wtedy spytał: “na miejscu czy na wynos?”, a ja bym wzięła na miejscu, żeby nie marnować reklamówki, no bo reklamówki szkodzą zwierzątkom.

Drugi pomysł to mam taki, by cofnąć się o pięć lat na jakąś miłą rozmowę kwalifikacyjną i tam to by mnie ktoś spytał:

– Pani Janino, gdzie Pani widzi siebie za pięć lat?

A ja bym odpowiedziała:

– A wie Pan, będę wycinać chłopaka z kartonu po mleku na fejsbuku, a pół tysiąca ludzi będzie to oglądać.

Właściwie to na ten moment nasz tutorial o wycinaniu sobie chłopaka z kartonu ma już 23 tysiące wyświetleń i ja uważam, że to jest wspaniała wiadomość, bo to znaczy, że duch w narodzie nie zginął, wciąż poszukujemy w internecie wartościowych treści o charakterze edukacyjnym! Ponieważ z przyczyn technicznych wydarzenie to było dostępne tylko dla osób posiadających fejsbuka, na końcu tego wpisu znajdziecie 10 minutowy skrót z rzeczonych warsztatów, zawierający wszystkie najważniejsze sceny z tego wydarzenia, takie jak: rysowanie wąsa, ten moment, kiedy mój chłopak zemdlał w telewizji na żywo i około 86 różnych momentów, w których mówię: “dobra, słuchajcie”. No, jak tak sobie montowałam ten filmik to tak właśnie  odkryłam, że to jest zwrot, którego szalenie nadużywam, ale to w sumie nie dziwne, ja w końcu jestem nauczycielem, ja mam w obowiązkach zawodowych wpisane, by ciągle prosić ludzi, żeby mnie słuchali i nigdy się w tej kwestii nie poddawać.

Przyznam się Wam, że gdy ja sobie wymyśliłam to wydarzenie, to cała byłam w strachu, że nikt nie przyjdzie, tak sobie pomyślałam, że dobrze by było, gdyby chociaż 50 osób przyszło, żeby potem mojemu chłopakowi z kartonu nie było smutno, że nikt nie jest zainteresowany jego metamorfozą. A potem jeszcze sobie wymyśliłam konkurs dla tych, którzy sami wytną najpiękniejszych chłopców/dziewczyny z kartonu i też trochę myślałam, że nikt nie weźmie udziału, bo przez chwilę zapomniałam, że #DrużynaJanina jak nikt rozumie, że życia to nie można brać tak zupełnie na serio i dobrze jest z czułością odnosić się do swojego wewnętrznego dziecka. No nie mówiąc już o tym, że trudno było komukolwiek przejść obojętnie wobec TAKICH nagród.

Tak jest, moi drodzy, nasi brawurowi zwycięzcy dostaną po plastikowym MEDALU, a jakby splendoru było mało, to jeszcze po plastikowym PUCHARZE, mój boże, tylko wyobraźcie sobie ten splendor, ten szacunek tłumów, te miny wszystkich członków rodziny, gdy na kolejną Wigilię przyjdziecie w medalu, a kompot z suszu będziecie pić z pucharu! Och, ale będzie zazdrości!!! Nagrodą dodatkową dla wszystkich zwycięzców jest również dowolny produkt z Janinosklepiku. To znaczy – prawie dowolny, wszystko z wyłączeniem koszulek w rozmiarze S, no bo szanujmy się.

Dobra, uwaga UWAGA, przedstawiam wyniki konkursu!!! Wybór był szalenie trudny, bo do konkursu przystąpiło 20 mocnych, kartonowych kandydatów. Po wielu godzinach przemyśleń (bardzo się zmęczyłam) zdecydowałam się nagrodzić następujące osoby:

Miejsce 1Ewa i jej Kapitan Polar

Chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą, nawet jeśli jest z kartonu! Mój ogień miłości do tego osobnika dodatkowo podsycają uszyte własnoręcznie przez Ewę lody z polaru, tak jest, LODY Z POLARU!!!!

 

Miejsce 2 – Karola i jej chłopak jeszcze bardziej pluszowy od mojego męża (!!!)

Myślałam, że to nie jest możliwe, by gdzieś tam po świecie chodził chłopak jeszcze bardziej pluszowy od mojego męża, który to mąż – jak wszyscy wiemy – jest perfekcyjnym skrzyżowaniem labradora z misiem koala. A jednak, Karoli się to totalnie udało! Jest brokat, są pióra, są ręce, które wyglądają jak z waty cukrowej. Lepiej być nie mogło!

Miejsce 3 Zuza i jej Don Elegante

Za szyk, za wąs, za detale – patrzcie, Don Elegante ma nawet pierścień z rubinem!!! Wszyscy trzymamy kciuki, żeby nie czekał zbyt długo i wkrótce umieścił pewien miły pierścień również na palcu Zuzy!

Dziękuję wszystkim pozostałym – Ani, Asi, Beacie, Ewelinie, drugiej Asi, Julii, Krzysztofowi, Monice, Nikodemowi, Oli, Patrycji, Paulinie i dwóm Zuzom za udział w konkursie. Mam nadzieję, że Wasze kartonowe miłości już są po pierwszym obiedzie u babci, a gdy tańczyliście z nimi kaczuszki na weselu kuzyna, to nie odpadła im głowa. Dziękuję również wszystkim, którzy brali zaangażowany udział w wydarzeniu na żywo, sprawiliście, że bawiłam się wyśmienicie. Serio, dawno się tak bardzo nie śmiałam (co zresztą widać na filmie)!

No i zanim przejdziemy do najlepszych 10 minut Waszego życia, w którym ponownie będziecie mogli zobaczyć jak wycinam sobie chłopaka z kartonu po mleku, to pozostał nam do rozwiązania jeszcze konkurs na imię. Tu szczęśliwie nie miałam prawie żadnych wątpliwości. Spójrzcie na mojego chłopca:

Widzicie to? Mhm, nikt nie może mieć wątpliwości, że to jest – zgodnie z sugestią Kasi – JANINUSZ ♥

Z wszystkimi zwycięzcami skontaktuję się w wiadomościach prywatnych, a tymczasem zostawiam Was z filmowym skrótem walentynkowego warsztatu DIY: wytnij sobie chłopaka z kartonu po mleku. Uwaga, film zawiera sceny drastyczne, takie jak ten moment, gdy sklejam sobie brokatem palce, a Janinusz mdleje.

Na tym kanale jutjubowym znajdziecie również wszystkie moje pozostałe filmy, te z zakochanymi owocami, puchatymi labradorami, ten z foką na głowie i ten najważniejszy, w którym mój pies daje mi hi 5!