Na początku myślałam, że to przypadek albo nazbytnia nadwrażliwość na stworzenia obłe typu panda, ale po tym jak po raz piętnasty postanowiłam obejrzeć reklamę na jutjubie, na której niemowlak przewraca się na brzuszek, a za każdym razem jak się przewracał, to topił me serce skutecznie jak smalec na rozgrzanej patelni mojego instynktu macierzyńskiego, wtedy to zrozumiałam, że przytrafiła mi się nieznana dotychczas chęć posiadania dziecka. Następnie zaś, kiedy już ustaliłam sama ze sobą, że rozczula mnie mały człowiek obracający się wokół własnej osi, postanowiłam zrobić to, co każdy zrobiłby w tej sytuacji, to jest poinformować o tym fakcie cały świat dookoła.

Pierwsza poinformowana przeze mnie osoba powiedziała tylko: jak możesz mi coś takiego zrobić?!?!?!?!?!? i możecie myśleć, że to był Wojtek, ale to wcale nie był Wojtek, bo to był mój promotor. Wojtek zaś, gdy mu to wszystko powiedziałam, to zaczął w sposób niekontrolowany krzyczeć i ja na początku myślałam, że to reakcja na stres, ale później okazało się, że on po prostu udawał dziecko, bo w jego mniemaniu tym właśnie zajmują się dzieci – krzyczeniem, co jest szalenie niesprawiedliwe, bo to wcale nie jest tak, że dzieci tylko krzyczą, dzieci też robią szereg innych rzeczy, na przykład przewracają się rozkosznie na brzuszek w reklamach TV.

Mój promotor (nie mylić z moim szefem), z którym łączą mnie relacje bliskie i trwałe, również w kontekście pozauczelnianym, nie wykazał zaś żadnego zaangażowania w proces obracającego się niemowlaka, mimo iż pokazywałam mu ten filmik cztery razy, a chciałam i piąty, ale powiedział, że jak zrobię to jeszcze raz, to sprawi, że do końca życia będę uczyć statystyki na religioznawstwie, czyli absolutnie najgorzej, bo oni zawsze myślą, że interpretacja istotności statystycznej jest kwestią indywidualnego wyboru i każdy ma prawo do własnego sądu.

– Janina, kids are not cute – wyjaśnił mi mój promotor swoją profesorską mądrością – puppies are cute, little fluffy cats are cute…
– Seals are cute – podpowiedziałam
– Yes, seals are ridiculously cute – zgodził się – but kids not really.

A potem powiedział, że on kiedyś w życiu też miał taki moment, że chciał mieć dziecko, ale potem przytrafiło mu się coś zupełnie okropnego, bo w pewne święta rozmawiał ze swoim sześcioletnim bratankiem, a że akurat były święta, to rozmawiał o regresji liniowej, wiadomo, bo regresja liniowa to trochę gwiazdka w porównaniu do innych typów regresji, więc wyjaśniali sobie podstawowe założenia regresji liniowej i wtedy okazało się, że ten miły, mały człowiek nie ma pojęcia co to jest heteroskedastyczność (!!!!).

– Imagine that: no idea about heteroskedasticity! – powtórzył dramatycznie – and that’s when it came to me, this thought… – głos zawiesił, spojrzał na mnie bacznie i spytał:

Janina, would you still be able to love such child?

No spoko, kochałabym jak własne.