Jedziemy sobie z mężem samochodem, a Wojtuś mi nagle mówi, że on taki pomysł ma, tak mu przyszło ostatnio do głowy, że on to by chciał podbić świat kinematografii, bo jak jest teraz ten film “It” ze strasznym klaunem, to on by nakręcił coś podobnego, z tym że jego film to miałby tytuł “IT” i byłby o najstraszniejszym informatyku świata.

No i opowiada: że ten informatyk to by na przykład przychodził do pracy i ustawiał Internet Explorera jako domyślną przeglądarkę na wszystkich komputerach, i wszystkie ogłoszenia pisałby comic sansem, i używał OMÓJBOŻE myszki z kulką, o! albo… – tu aż dech mu zaparło ze strachu przed tym, co mu przyszło do głowy – wklejałby screenshoty do worda i przesyłał ludziom w załączniku zamiast jpg.

I ten główny bohater, IT, to on by robił takie rzeczy, że każdy bałby się z nim pracować, on to by nawet o, o! – tu Wojtek podekscytował się wręcz niezdrowo – tak totalnie drwił z wszelkich norm społecznych i dobrego smaku, że on by ustawiał ikony na pulpicie z wyłączonym automatycznym wyrównywaniem do rzędów i kolumn!!!!!!

To może ja powtórzę: ustawiał ikony na pulpicie z wyłączonym automatycznym wyrównywaniem do rzędów i kolumn!!!!!!

No, wiem. Ja sama w strachu.

Więc jedziemy tym samochodem i mój mąż mi opowiada o tym swoim horrorze z pracownikiem IT w roli głównej, a ja nic nie mówię, nic nie komentuję, przynajmniej do czasu aż nie natrafiam na pytający wzrok mojego męża, który oto podsunął mi pod nos kruche pisklęcie własnej wyobraźni, a teraz patrzy na mnie i czeka na opinię, więc ja mówię mu – a mówię to w sposób najbardziej delikatny z możliwych – że to jest oczywiście wspaniały pomysł, wręcz pomysł wyborny, ale obawiam się, że nikt nie chciałby tego oglądać.

– No wiem… – zmartwił się na to Wojtek – totalnie to rozumiem…

…to jednak byłoby zbyt przerażające.

***

Wspaniały plakat wojtkowego filmu wykonała nasza czytelniczka Ewa ❤️