Królowa lodu w departamencie bezprawia

Poniedziałek zaczął się dobrze, bo od zebrania departamentu i ja wiem, że wam się może wydawać, że te zebrania departamentu odbywają się u nas zdecydowanie za często, ale ja tam uważam, że zdecydowanie za rzadko, bo jak się pracuje na uczelni, roztworze nasyconym najtęższych umysłów tego kraju, to grzechem wobec ludzkości byłoby nie korzystać z […]...

Wieści z poniedziałkowego frontu

Chciałam dziś coś dla Was napisać, ale jednak musimy to zostawić na jutro, bo właśnie przed chwilą skończyłam uczyć i jak już obdarowałam kilkadziesiąt młodych żyć swoimi brawurowymi żartami, to nic dla Was nie zostało. Muszę Wam powiedzieć, że w tym roku mam prawdziwą zagwozdkę, który student będzie w tym roku moim ulubionym.

Do siego roku (akademickiego)!

Życie zaczęło być dobre już w połowie sierpnia, kiedy to cały mój instytut udał się na tydzień na europejską konferencję naszej dycypliny, a pisząc cały instytut mam na myśli wszystkich wykładowców, doktorantów i mojego szefa, a nie mam na myśli swojej własnej osoby, bo ja miałam zupełnie inny pomysł na ten tydzień, co znaczy mniej […]...

Człowiek-chałka i intelektualna opieka nad młodymi umysłami

Dziś na uczelni wzięłam w bardzo ważnej dyskusji akademickiej, która miała ostatecznie rozsądzić najtrudniejszy spór intelektualny na moim wydziale. A mianowicie: co jest gorsze – studenci czy turyści? Jak dla mnie to turyści są spoko, bo pozwalają mi codziennie na nowo celebrować moje poczucie polskiej tożsamości, głównie poprzez stanie w kolejkach.