W poszukiwaniu straconego mózgu

Generalnie to ja jestem człowiekiem dość znerwicowanym i na zapas, co oznacza mniej więcej tyle, że jak na przykład ostatnio pisałam egzamin ze statystycznej analizy przeżyć, to przezornie wzięłam ze sobą pięć kalkulatorów, wiecie, na wypadek gdyby dwa się zepsuły, jeden rozładował, a w kolejnym wpadł orzeszek pod klawisz z numerem cztery, i go zaciął.

Świnka Peppa w szponach ewolucji

Jestem sobie na lotnisku, czekam na samolot powrotny i tym samym chciałam na chwilę wrócić myślami do dnia swojego przylotu do kraju ojczystego, to jest tego dnia, gdy dotknęłam stopą polskiej ziemi, a chmury nad moją głową ułożyły się w ogromny kształt orła białego, a ptaki na drzewach cicho śpiewały „Barkę” w tonacji C-dur.

Pan Murzyn i sprawa polska

Wrocław, ale tu u Was zabawnie! Tu się tyle dzieje, że mój blog praktycznie pisze się sam. Na przykład wczoraj ledwie wylądowałam, pierwsza godzina w kraju, a tu ciach, od razu przygoda rzuca mi się na twarz, albowiem wchodzę na stację benzynową, a tam stoi pan Murzyn.

Holenderskie chłosty od życia

Dzień dobry, dziś sobota, imieniny kota! Dziś mam dla Was kolejną porywającą historię z mojego oszałamiającego życia, naszpikowanego adrenaliną i przygodą jak krokiet mięsem, albowiem rozpoczęłam swoje występy gościnne w Amsterdamie, a rozpoczęłam je tak, że weszłam do samolotu i zrozumiałam, że na bank tego dnia umrę.

Przetrwają najsilniejsi: człowiek-akademik i konferencyjne bingo

Jedź na konferencję, mówili. Poznasz ludzi, inne kultury, języki, pozaplatasz delikatne nitki międzynarodowych przyjaźni z ośrodkami naukowymi z całego świata. No to jestem. Na konferencji w Portugalii jestem. Wchodzę do sali. Do lunchu podali wino, więc jestem istną gwiazdą socjometryczną, labradorem interakcji społecznych, najsympatyczniejszą z owiec na tym akademickim pastwisku.

Strona 1 z 3123