Krótka historia o puchatym drapieżniku w domowej dżungli

Oglądam dokument o kotach domowych i tam pani w telewizji opowiada, jak wiele one mają wspólnego ze swoimi dzikimi kuzynami, nasz dom jest ich dżunglą, instynkt łowiecki najlepszym przyjacielem i one tak przemierzają te mieszkaniowe stepy w poszukiwaniu ofiary, która w starciu z naszym futrzanym drapieżnikiem nie będzie mieć absolutnie żadnych szans.

No, i pani tak opowiada, i tam w tym telewizorze pokazują się ujęcia lwicy dopadającej antylopę na stepie, to polowanie to jest istny popis wytrzymałości, refleksu i zwinności, ona tak biegnie za tą antylopą i biegnie, a potem tak ją powala na ziemię i chwilę później już widzimy, jak wprawnie rozszarpuje surowe mięso swojej ofiary, a w tym samym momencie, w pokoju obok, mój kot drze ryja przed miską z jedzeniem, bo mu mięsko za słabo rozdrobniłam i mu się trudno gryzie.