Matematyczny wzór na emocje

Dekadę temu dwójka naukowców postanowiła stworzyć wzór matematyczny na emocje*, wpisać w model statystyczny nasze afekty, sprawdzić które sprawiają, że drga w nas struna. Złość, radość, zaskoczenie – to treściami pokolorowanymi w ten sposób chcemy się dzielić z innymi, w nie się angażować, na te reagować. Ale jest też smutek – ta jedna jedyna emocja ze wszystkich wpisanych we wzór, która nie przekłada się na działanie, bo dezaktywuje, kruszy nas jak biszkopt, kładzie na łopatki.

Gdy myślę o wszystkim co się dzieje w świecie, tym świecie do poprawki, to brakuje mi oddechu. Czuję się jakby każdego ranka ktoś plótł coraz ciaśniejszą sieć dookoła moich płuc; nie pozwala wziąć pełnego wdechu i broni dostępu tlenu do krwi. To jest smutek i bezradność, które odbierają sprawczość i możliwość działania. Nie mam słów. I nie mam też kompetencji, by komentować te wszystkie wydarzenia.

Oprócz tej jednej kompetencji, która wydaje się być podstawowa – by współczuć. Post, który mi się wyświetlił wyglądał tak: pomnik wstydu nas jako ludzkości, czyli główna brama obozu Auschwitz-Birkenau. Napis: „Arbeit macht frei”. I podpis: „Polska jest gotowa na przyjęcie uchodźców”.

Czytam komentarze:

Szymon K., lat 42, lekarz: „Kozojebcy jebani”

Kuba W. z Warszawy, jak wskazuje zdjęcie profilowe – ojciec co najmniej dwójki dzieci: „Niech zdychają jak psy!”

Bartłomiej D., pozujący z całą rodziną przed bożonarodzeniową choinką. Trójka wnuków na kolanach: „Pobudować komory gazowe na granicy i jazda z kurwami”

Karolina Z., studentka pedagogiki, która – jak wskazuje jej profil – spotkała papieża na Światowych Dniach Młodzieży: „zero tolerancji dla brudasów, którzy idą w stronę krajów stworzonych przez Białą Rasę Panów”

Krystyna, matka, patrząca na nas miło ze zdjęcia, na którym przytula się do psa: „Teraz to by się ZOMO przydało, powinni dostać ołów, a nie wodę i jedzenie”.

Chciałabym zapomnieć o wszystkim, co przeczytałam, a jednocześnie czuję, że to minimum, co mogę zrobić – by nie zapomnieć o tej narracji, która się dzieje, by być jej świadomą.

Bardzo jestem ciekawa, co w tej chwili robią autorki i autorzy tych komentarzy. Szymon K. pewnie jest dumny z siebie, znów w pracy sprawił, że świat jest lepszym miejscem. Bartłomiej D. poszedł z wnukami do ZOO, Karolina zaś – do kościoła. A Krystyna? Krystyna najpewniej napisała komentarz w Internecie, wyłączyła komputer i poszła pocałować swoje kilkuletnie dziecko na dobranoc. Wszak w przeciwieństwie do ludzi przetrzymywanych na białoruskiej granicy jest dobrym człowiekiem z cywilizowanego kraju.

*Berger, J., & Milkman, K. L. (2012). What makes online content viral?. Journal of marketing research, 49(2), 192-205.

2 komentarze

  1. Ada

    19 sierpnia 2021 o 22:36

    Od najmlodszych lat zamiast lekcji religii wprowadzic LEKCJE TOLERANCJI to przykre,ze w kraju ktory przezyl wojne i tysiace ludzi ginelo w obozach jest takie bydlo,nie obrazajac bydla..

    Odpowiedz
  2. Agnes

    20 sierpnia 2021 o 15:14

    “Biała wstążka”, “Opowieść podręcznej” i wiele innych historii “fikcyjnych” mogłyby czerpać z życia naszego społeczeństwa. Coraz bardziej podzielonego i skłóconego, niby w imię wiary. Dogmat wiary opiera się na przykazaniu: “Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego”. Czyżbyśmy aż tak bardzo siebie nienawidzili, że wolimy tę nienawiść wylać na innych, niż się z nią uporać we własnym zakresie, otwierając przy tym oczy na miłość i tolerancję? Na Dobro? – Smutno mi…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *