Surykatka i człowiek-kalkulator lecą samolotem

W kwestiach światopoglądowych istnieje jedna rzecz, co do której wybitnie się z Wojtkiem nie zgadzamy i – ze względu na wagę i powagę tematu – żadne z nas nie potrafi odpuścić, nawet pomimo moich skomplikowanych technik negocjacyjnych typu foch i zaawansowanej werbalnej asertywności mojego męża względem mojej osoby, którą głównie wyraża czułym: not today, satan.

W poszukiwaniu straconego mózgu

Generalnie to ja jestem człowiekiem dość znerwicowanym i na zapas, co oznacza mniej więcej tyle, że jak na przykład ostatnio pisałam egzamin ze statystycznej analizy przeżyć, to przezornie wzięłam ze sobą pięć kalkulatorów, wiecie, na wypadek gdyby dwa się zepsuły, jeden rozładował, a w kolejnym wpadł orzeszek pod klawisz z numerem cztery, i go zaciął.

Świnka Peppa w szponach ewolucji

Jestem sobie na lotnisku, czekam na samolot powrotny i tym samym chciałam na chwilę wrócić myślami do dnia swojego przylotu do kraju ojczystego, to jest tego dnia, gdy dotknęłam stopą polskiej ziemi, a chmury nad moją głową ułożyły się w ogromny kształt orła białego, a ptaki na drzewach cicho śpiewały „Barkę” w tonacji C-dur.

Holenderskie chłosty od życia

Dzień dobry, dziś sobota, imieniny kota! Dziś mam dla Was kolejną porywającą historię z mojego oszałamiającego życia, naszpikowanego adrenaliną i przygodą jak krokiet mięsem, albowiem rozpoczęłam swoje występy gościnne w Amsterdamie, a rozpoczęłam je tak, że weszłam do samolotu i zrozumiałam, że na bank tego dnia umrę.

Strona 1 z 212