Wojtek choruje. Wojtek choruje dokładnie tak, jak chorują wszyscy mężczyźni, czyli w sposób ostateczny i totalny. Powszechnie wiadomo, że powstał nawet cały dział medycyny zadedykowany chorowaniu mężczyzn, i to się nazywa opieka paliatywna. Choroba Wojtka nie oszczędza, Wojtek snuje się po domu, znaczy – ja twierdzę, że po domu, a on twierdzi, że tunelem w stronę światła, i nie wie czego chwycić się najpierw – czy testament napisać, czy zjeść ostatni posiłek, z czego zdecydowanie najczęściej wybiera to ostatnie. Kładę go do łóżka, w czółko całuję, mówię mu, że jest bardzo dzielny, jest najdzielniejszym Wojtkiem w całym wszechświecie, po czym wychodzę do drugiego pokoju, książkę otwieram, wino otwieram, oto triumf życia nad śmiercią, człowieka nad przeznaczeniem, hartu ducha nad słabością ciała. Pięć minut ten triumf trwał. Wraca Wojtek.

– Wiesz, ja bardzo się staram być dzielny – mówi – ale czasem, gdy tak bardzo mnie boli, ale tak bardzo mnie boli, to ja już nie mogę wytrzymać, i ja wtedy myślę o tym, żeby już się poddać…
– Wojtek, jak cię wciąż boli gardło, to weź strepsils.

Im-dying

Ten post pierwotnie pojawił się na janinowej stronie na fejsbuniu, jak i wiele innych dodatkowych rzeczy, takich jak: przezabawne obrazki, przezabawne wpisy, przezabawne linki i tym podobne, też przezabawne. Nie zapomnij dołączyć do tej karuzeli śmiechu: klik!