Kara śmierci rozłożona na raty. Polska, 2021 rok.

Żyję w kraju, w którym posłowie klaszczą podczas gdy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk cytuje słowa ministra edukacji (!!!) o tym, że osoby LGBTQ+ “to nie są normalni ludzie” i wspomina z mównicy o samobójstwach dzieci. Dlatego, że to są te dzieci, które wydają im się niewarte nawet garści szacunku. Bo kochają inaczej, rozumieją siebie inaczej, chcą inaczej żyć. Ten gest jest szalenie symboliczny, bo mówi: „ochrona życia poczętego, tego właściwego”. A to życie, które nie mieści się w ciasnych horyzontach myślowych niektórych ludzi, zasługuje na śmierć.

Żyję w kraju, który wciąż nie rozumie, że rzeczywistość to nie sklep monopolowy, z którego możemy sobie wybrać tylko to, co na co mamy ochotę. „Właściwych” ludzi, „właściwą” narrację. W kraju, w którym nawet idąc na głupi manicure, wbrew swojej woli znajduję się w centrum patriotycznej (patriotycznej?) dyskusji i muszę tłumaczyć, że tak, owszem, była tragedia Katynia, ale było również Jedwabne czy Pogrom Kielecki. (Ta część moich wpisów zawsze wzbudza dużo irytacji. Czy tak trudno nam przyjąć, że nie, nie zawsze staliśmy po dobrej i sprawiedliwej stronie wydarzeń? Że żadne z państw nie ma przeszłości pomalowanej jedynie na biało lub jedynie na czarno? Że historia to skomplikowane równanie z wieloma niewiadomymi, a nie proste 2+2?).

Miałam szczęście urodzić się po bezpieczniejszej stronie świata. Mam męża, a razem mamy pełnię praw. Mam możliwości, by pomóc sobie i osobom mi bliskim, gdy potrzebna jest szybsza, prywatna pomoc medyczna i psychoterapeutyczna. Otaczają mnie ludzie mądrzy, wrażliwi i przepięknie dobrzy. To wszystko powinno się składać na spokój, ale jest zupełnie odwrotnie – jest we mnie złość i zaciśnięte pięści, ale zaciśnięte raczej z bezradności, bo nie wiem, co mogę zrobić, jak uratować tych wszystkich, na których wydano wyrok śmierci.

Bo tak, to jest pewien rodzaj kary śmierci rozłożonej na raty, na którą skazujemy niektóre dzieci i niektórych dorosłych – poprzez niedofinansowanie psychiatrii, przemocową narrację, radość na wieść o odbieraniu sobie życia. Nie zgadzam się na to, ale nie wiem, nie mam pojęcia, w jaki sposób mogę nie zgadzać się skuteczniej.

Siadaj, Polsko, pała. Zdecydowanie nie odrobiłaś zadania domowego z historii, z tej lekcji o skutkach nienawiści.

#idźciewPiSdu

 

(zdjęcie tytułowe pochodzi z wrocławskiego protestu osób i sojuszników LGBTQ+. Wykonał je Arkadiusz Wołek)

6 komentarzy

  1. Piotrek

    24 czerwca 2021 o 16:02

    Cześć Janina.
    Wiem, że to żadne pocieszenie, ale nie jesteś sama w swojej złości i bezradności. Wciąż zastanawiam się nad przeniesieniem się na bezludną wyspę, by tam zaznać spokoju i obcować jedynie ze zwierzętami, które nie potrafią nienawidzieć i nie gadają bzdur.

    Pozdrawiam,
    /Piotrek

    Odpowiedz
  2. Karolina

    25 czerwca 2021 o 00:09

    Janino, zgadzam się z Tobą w 100%. Jest mi smutno, jestem wściekła: nie tylko na polityków (**** *** i ************), ale na ludzi, którzy ich wybrali i nadal popierają. Jedyne co mnie w tej sytuacji pociesza to to, że są ludzie, którzy myślą podobnie jak my. Nie zmienia to jednak poczucia ogromnej bezradności…

    Odpowiedz
  3. Klaudia Jaroszewska

    30 czerwca 2021 o 13:45

    Też miałam szczęście, że jestem po właściwej stronie (choć w sumie nie jestem po ślubie i spodziewam się dziecka, więc wg rządzących tak nie do końca ze mną dobrze). “Polityka prorodzinna” w tym kraju nie istnieje. Chciałabym stworzyć dziecku lepszy świat, ale boję się, że w tym kraju to nie jest możliwe…

    Odpowiedz
  4. michal

    30 czerwca 2021 o 15:40

    smutno sie to czyta

    Odpowiedz
  5. Gosia

    5 lipca 2021 o 19:36

    Bardzo dobry wpis.

    Odpowiedz
  6. Karola

    21 lipca 2021 o 13:01

    Ja co prawda swoje życie ulokowałam za granicą (mąż, dziecko, dom) i wracać do kraju nie zamierzam, ale w PL zostali najbliżsi przyjaciele. Są wśród nich osoby homoseksualne, kobiety, które boją się zajść w ciążę. To boli. Staram się robić co mogę, żeby okazać wsparcie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *