Kredyty zaciągane u morświnów i sny posypane cukrem pudrem

– To nie o to chodzi – tłumaczę doktorowi Jamnikowi – że ja uważam, że za to, że stosuję się do zaleceń lekarskich, to należy mi się medal. No ale może chociaż jakaś nagroda pieniężna? To znaczy – ja przecież jakoś spłacić muszę te wszystkie mandaty za zakłócanie porządku publicznego, kiedy to przysysałam się do szyby cukierni niczym najdoskonalszy w świecie glonojad, nie mówiąc o tym, że pączki to mi się po nocach śnią, i ja rozumiem, że zawsze znajdzie się jakiś fanatyk, który powie, że brak węglowodanów w życiu to nie jest dramat (?!), ale ja panu powiem, że to jest dramatyczny dramat, głównie dla – nie bójmy się mówić o tym głośno – światowej gospodarki, tak jest, ŚWIATOWEJ GOSPODARKI!!!, bo teraz to jest, proszę pana, jak w tej grze komputerowej: „Janina nie może węglowodanów, populacja pączków zwiększa się”. A to jest dość niebezpieczna sytuacja, gdy populacja jakiegoś gatunku tak puchnie gwałtownie, bo to zaburza ekosystem, bioróżnorodność i dobre samopoczucie pani natury, no chyba że chodzi o populację morświnów to nie, bo tych to zawsze jest za mało. Morświn to taki delfin, który nabił sobie guza, w sensie tak wygląda. Bardzo uprzejme zwierzę. To znaczy – nigdy żadnego nie spotkałam, ale też nigdy nie słyszałam o sytuacji, żeby jakiś morświn pożyczył od kogoś piątaka, a potem nie chciał oddać. Dyszki też nie – doprecyzowuję.

– Mnie się nigdy nie śniły pączki – przerwał mi doktor Jamnik, z nieznanych mi przyczyn całkowicie ignorując temat zaciągania kredytów przez morświny i inne zwierzęta morskie

A to mnie, proszę pana, w ogóle nie dziwi, bo to podobno tak czasem jest, że nam się śnią rzeczy, które są poza naszym zasięgiem, możliwościami naszymi, ochotami, te takie co nam się tak skrycie marzą, na przykład w przypadku morświnów: by ludzie przestali od nich pożyczać pieniądze. A pan może jeść pączki, no to się panu nie śnią, bo po co mają się śnić, tam w podświadomości czas antenowy jest zarezerwowany dla jakichś innych odległych tęsknot, głęboko skrywanych pragnień, no bo jakby się miało panu przyśnić coś, co się panu w tej chwili tak najbardziej w świecie marzy, to co by to było?

– Człowiek, który od razu przechodzi do sedna.