Pluszowe banany rzeczywistości: dwie osoby i trzy kilo kota [FILM]

Jestem ostatnio okropnie chora i taka przez to delikatna jak brzuszek jeża, który to jeż jest zresztą superciekawym wynalazkiem, on tak sobie chodzi z tymi kolcami, taki jest ho ho, dzielny i nieustraszony, a potem odwracasz go na drugą stronę i ciach, totalna bezradność. No i mnie ostatnio też tak życie odwróciło, ale w ogóle się nie gniewam, bo ja nigdy nie gardzę powodami ku temu, by trochę sobie poleżeć, o jęczeniu nie wspominając. A że tak sobie ostatnio udaję odwróconego jeża, to przy okazji rozmyślam sobie o rzeczach miłych;

jakiś czas temu na zaproszenie T-Mobile pisałam Wam o rodzinie i najważniejszym równaniu wszechświata, pamiętacie? Że ono wcale nie musi wyglądać tak, że 2+2, mama, tata, dwójka dzieci. Że każdy może sobie definiować swoją pluszową rodzinę tak, jak tylko ma na to ochotę.

Ja zbudowałam swoją z jednego męża i kota o twarzy ogromnej jak talerz. Ten drugi śpi teraz w pluszowym bananie, zwinął się jak precelek, bardzo jest zadowolony. Podobno koty tak lubią te pudełka, pluszowe banany i ciasne przestrzenie, bo czują się bezpiecznie, gdy je tak szczelnie otacza coś z każdej strony. Tak naprawdę wszyscy tak mamy.

Mam dwa pluszowe banany rzeczywistości i – nic nie przesadzam – nic mi w życiu nie wyszło tak bardzo jak ta moja mikro rodzina, dwie osoby i trzy kilo kota. Nie musicie mi wierzyć na słowo – miałam ostatnio dużo czasu, by znaleźć na to dowody;

mieszczą się w 9 latach i trzech minutach filmu.