Krótka historia o szczęściu

Mój pies był najlepszym mi trenerem od szczęścia. Tyle było radości w takim jednym psie, tyle logiki ile łat na futrze; jeżeli coś swędzi – trzeba się podrapać, ze spaceru się wraca, lecz będzie następny, gdy coś denerwuje trzeba to obszczekać i nie da się ukryć machania ogonem. Czasem siadywałam na tarasie, pies przychodził.

Świąteczne traumy (+ obrazek pieroga)

Chciałam zacząć od tego, że jeśli czytacie nas podczas wieszania lampek świątecznych, to natychmiast przestańcie, bo zaraz gruchniecie śmiechem i zlecicie z drabiny, a ja nie chcę brać za to odpowiedzialności, bo ja za odpowiedzialnością to nie za bardzo przepadam, i właśnie dlatego zostałam nauczycielem.

Pan Dżem odkrywa prawdę o życiu

Słyszałam, że wczoraj przyznano literacką nagrodę NIKE i że znowu pominięto moją kandydaturę. Nie będę ukrywać – bolało. Na szczęście w tym tygodniu ogłoszą jeszcze literackiego Nobla, więc szampan się nie zmarnuje, ale w ramach protestu dziś nic już nie piszę, a jedynie rysuję pana Dżem w paincie. Pan Dżem też dostał dzisiaj złe wiadomości.

Strona 1 z 11