Warsztat DIY: uratuj komuś życie

Wielokrotnie próbowano wyjaśnić jak działa układ odpornościowy, ale to nie moja wina, że ja totalnie wyobrażam to sobie tak, że my we krwi mamy takie małe kulki i te małe kulki mają małe łapki, a na tych małych łapkach mają takie małe rękawice bokserskie, i potem jak przychodzi jakaś bakteria i dzwoni do drzwi, że „ding dong, przyszliśmy panią rozchorować”, to ta kulka tak biegnie, ona biegnie jak szalona, i rzuca się na nieproszonego gościa, i ciaaaaaaach, jak się nie zamachnie! Oto bakteria już leży na ziemi i błaga o litość, ale ta kulka to w ogóle nie ma litości, ona niby jest niewielka, ale bije jak szatan. No, tak to sobie właśnie wyobrażam. Ja, człowiek nauki.

I słuchajcie, okazuje się, że istnieją ludzie, którzy posiadają bardzo mało własnych walecznych kulek i to jest smutna wiadomość, ale dobra wiadomość jest taka, że te waleczne kulki to są przyjazne jak labradory i czasem chętnie pomagają nie swoim człowiekom. A piszę o tym dlatego, że ostatnio wprowadziłam biletowane spotkania autorskie, z których cały dochód idzie na Fundację DKMS, do dzieła waleczne kulki!!!

ZEBRALIŚMY JUŻ 10 000 ZŁOTYCH. Dziękuję Wam, jesteście wspaniali. A wcale nie składamy jeszcze broni, ewentualnie portfelów!

Jeśli chcielibyście wesprzeć fundację finansowo, bez udziału w spotkaniu, to przygotowaliśmy dla Was możliwość zakupu specjalnych cegiełek, które wesprą wspaniałe kulki. Cegiełkę można kupić tu: KUP CEGIEŁKĘ

Oprócz wsparcia finansowego chciałabym zachęcić jak najwięcej osób do zarejestrowania się w bazie dawców szpiku. Albowiem ostatnio przeczytałam na stronie Fundacji DKMS, że obecnie w ich bazie potencjalnych dawców jest zarejestrowanych…

trzymajcie się krzeseł

…nieco ponad milion osób. To 3% wszystkich ludzi mieszkających w naszym kraju, 3%!!!!!

To zdecydowanie za mało walecznych kulek, które mogą komuś uratować życie, więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to chciałam Was dzisiaj pozachęcać, byście również się w tej bazie zarejestrowali.

Tutaj również uruchomiliśmy specjalną stronę, z której dowiecie się jak to zrobić, dlaczego warto to zrobić i jak bardzo jest to łatwe i bezbolesne. Sami sprawdźcie: URATUJ KOMUŚ ŻYCIE

Proste, nie? No to rachu ciachu, do dzieła. To jest mój najprostszy warsztat z wszystkich dotychczasowych, a przy tym najważniejszy. Wymaga znacznie mniej wysiłku niż plecenie koszyka z kabanosów. Taki warsztat DIY: podaruj komuś waleczne kulki. Ewentualnie warsztat DIY: uratuj komuś życie.

***