Życie mnie doświadcza, epizod kolejny – te same dane, dwa różne wykresy

Człowiek idzie sobie spokojnie spać, śni tylko o miłych rzeczach, to jest: dwóch małych okapi, testach parametrycznych i syropie klonowym, a jak wstaje, to nagle okazuje się, że 8100 jest cztery razy większe od 5600 złotych (mierzyłam linijką!). Droga Kancelaria Premiera, długo się zastanawiałam na komentarzem do tego wykresu i oto czuję, że w końcu znalazłam słowa, które precyzyjnie odzwierciedlają mój stosunek do tego dzieła matematycznego geniuszu, a mianowicie duszą mą targają następujące przemyślenia: NO NIE SĄDZĘ!!!!!
Bo wszyscy pamiętamy, że skala osi pionowej wykresów słupkowych powinna się zawsze zaczynać od 0, inaczej różnice między kategoriami rosną nam pięknie niczym drożdżowe ciasto w piekarniku.

Dobre artykuły i wykłady, które tę zasadę tłumaczą:

Link 1

Link 2

Link 3

I jeszcze Wam się przyda pojęcie Lie Factor

Jakby co, to wykres naprawiłam i teraz oczekuję na zatrudnienie w ministerstwie!!!

Kiedyś jeszcze myślałam, że jeśli istnieje indywidualne piekło, to moje ma kształt prysznica na basenie, pod którym muszę być na bosaka, bo zapomniałam klapek. Niemniej od dziś już wiem, że moje prywatne źródło dożywotnich cierpień wygląda zgoła inaczej i pełne jest ludzi, którzy rysują takie właśnie wykresy, a wśród nich jestem ja, która tłumaczy im, że wszystko robią źle. I nieważne, czy tłumaczę to w klapkach, czy bez – jest tak samo strasznie.

Jeśli zaś interesują Was podobne zamachy na moją osobę (i na poczucie dobrego smaku), to zapraszam Was serdecznie do grupy Statystyczne świry, czyli do takiego miłego miejsca o badaniach naukowych, statystykach i wszystkim, co się liczy.

By dołączyć nie trzeba być naukowcem, nie trzeba mieć doktoratu, nie trzeba nawet skończyć klasy Muchomorków w przedszkolu, niemniej warto nie używać tamże dowodów anegdotycznych w dyskusjach, bo to mnie zabije. Poza tym chętnie przyjmiemy w swoje szeregi ludzi, którzy mają zniżki na lody w McDonaldzie.