Wchodzę do sali, a moi studenci akurat dyskutują o czymś bardzo żywiołowo, co oczywiście nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem, bo ja totalnie spodziewałam się, że po ostatnim kontrowersyjnym oświadczeniu Amerykańskiego Związku Statystycznego na temat p-wartości i istotności statystycznej, to w ogóle nie będą potrafili powstrzymać się od przemyśleń, komentarzy, krytycznych uwag i mentalnych dygresji. To znaczy może być tak, że ja nie do końca słyszałam o czym dokładnie dyskutowali, ale w mojej głowie to ja totalnie nie miałam żadnych wątpliwości, że chodzi im o to oświadczenie i to poruszyło mnie szczerze, aż łzy wzruszenia rzeźbiły mi w policzkach wąwozy pedagogicznej dumy, a po sercu rozlewały mi się uczucia ciepłe i słodkie jak herbata z miodem w ciemny, zimowy poranek.

giphy (6)

Patrzcie jak się kłócą! Kotłują się jak pościel w nogach, trwają negocjacje zaawansowane i poważne jak w polskim sejmie, to znaczy, że jeden krzyczy do drugiego, że chyba sobie kpi, a tamten mu odkrzykuje, że z niego to idiota, a tamten tamtemu, że sam jest idiota, a ktoś tam spod okna to w ogóle jest człowiek-oszołomienie, on tylko siedzi w milczeniu i kręci z niedowierzaniem głową.

Patrzę z uczuciem na te ich intelektualne potyczki, mój boże, oni tacy zaangażowani, tacy emocjonalni, że mogłabym przysiąść, że ten spod okna to nawet ma łzy w oczach, i oni się tak kłócą, i kłócą, aż w końcu jeden z nich nie wytrzymuje, o, jak on nie wytrzymuje, “OH JUST GET OVER IT, JOHN! – krzyczy do kolegi

– … PORN MOVIES LIE!”.

Boże mój, to już drugi raz w tym roku, kiedy ktoś nauczył się czegoś na moich zajęciach.

Generalnie to wszystko dlatego, że na początku roku akademickiego przeprowadzono ankietę wśród społeczności akademickiej, z której jasno wynikało, że – uwaga, uwaga, teraz trzymajcie się krzeseł – studenci uprawiają seks (!!!!!). No, serio, ja sama w szoku. I nawet nie zdążyłam się z tego szoku otrząsnąć, a już dotarło do mnie kolejne wstrząsające doniesienie z ankiety, które stanowiło, że owszem, studenci uprawiają seks, ale pal licho, że go uprawiają, oni jeszcze na dodatek uprawiają go źle. I przyznam Wam się, że na początku to nie do końca potrafiłam wymyślić, jak można uprawiać seks źle, ale potem im dłużej o tym myślałam, tym więcej pomysłów przychodziło mi do głowy, a im więcej pomysłów przychodziło mi do głowy, tym bardziej nie chciałam już o tym myśleć.

No więc zorganizowano warsztaty z prawidłowego seksu, dla wszystkich studentów, obowiązkowo. Tam zaś dowiedzieli się nie tylko tego, że filmy porno kłamią, ale student spod okna to pochwalił się też, że on się dowiedział, że kobiety to mają więcej niż jedną strefę erogenną.  Dwie mają, tak mi powiedział, a ja go wtedy spytałam, że ile, a on mi na to powiedział, że dwie, a potem to też powiedział, że no dobra, w sumie to nie wie dokładnie, bo był trochę rozkojarzony rysunkami, no ale on zapamiętał dwie, a ja sobie wtedy myślę, że ten to nigdy nie znajdzie dziewczyny, bo to jeden z tych błędów w liczeniu, który może cię w życiu słono kosztować, podobnie jak błędne wyliczenie PIT-a albo procentów przy promocjach na kiełbasę w Tesco.

giphy (8)

Ale generalnie to studenci mi powiedzieli, że główną ideą tego warsztatu było nauczenie ich jak pytać o zgodę na seks i jak udzielać zgody na seks, to jest jak nie wykorzystywać się nawzajem seksualnie, więc jak na mój gust to całkiem pożyteczna umiejętność w życiu. I oni mi mówią, że jakbym tak na przykład chciała mieć romans z jednym z nich, to to by było nadużycie władzy i to by było wykorzystanie seksualne. A potem tłumaczą mi dalej, bo najwidoczniej sama informacja o tym, że nie wolno mi nikogo molestować nie była mi wystarczająca, więc oni mi opowiadają, że w zeszłym roku to jakaś studentka na jakimś uniwersytecie miała romans ze swoim promotorem, a to co ich najbardziej w tej historii oburza to nie to, że studentka sypiała ze swoim wykładowcą, ale to, że ona z nim sypiała, a i tak dostała z tej pracy tylko 3.

– It’s almost like it’s not worth it to sleep with your lecturer – zmartwił się człowiek z pierwszego rzędu i zmarkotniał.

A Rudy na to mówi, że on by tam się chętnie dał wykorzystać, a ja mu na to mówię, że o ile bardzo doceniam, że zechciał się z nami dzisiaj podzielić swoimi przemyśleniami, to jednakowoż wolałabym, by w przyszłości nie dzielił się nimi równie chętnie, zwłaszcza z wąsatymi panami napotkanymi w ciemnych zaułkach po dwudziestej drugiej. A on na tomówi, że nie, nie, jemu chodziło o coś innego, jemu chodziło o to, że mógłby mieć ze mną romans.

– Ja mógłbym mieć z Tobą romans, Janina, nie miałbym nic przeciwko – tak mówi, a potem przypomina sobie, że jest człowiekiem świadomym własnej wartości i dodaje: – ale tylko za 4 na koniec.

A potem znów przypomina sobie o czymś, myśli, wzdycha, wraca do negocjacji:

– No dobra, za 3. Przecież ja nawet nie potrafię dodawać.

A ja mu na to mówię, że o ile bardzo wzrusza mnie jego propozycja, to muszę na nią zareagować stanowczym i zdecydowanym: I don’t think so, a on smutnieje, no trochę smutnieje, ale potem mówi, że no trudno, rozumie.

– Rozumiem, Janina – mówi smutno, ale jeszcze walczy:

– Czy to dlatego, że jestem twoim studentem i to nieetyczne? – dopytuje – dlatego, że jesteś szczęśliwą mężatką? 

Dlatego, że jesteś rudy, człowieku.