Pokłosie

„Borderlineowcy, jak ja Was nie trawię”

„Choroba niczego nie usprawiedliwia. Mogę kogoś nie znosić z racji jego borderline albo schizofrenii. Mogę kogoś nie znosić, jeśli tylko mam taką ochotę”

„Chcesz powiedzieć, że mając taką kasę i pozycję ona nadal choruje? To w takim razie jaki to jest wzór i czego?”

“Może mam problemy, może nie mam. Różnica jest taka, że o tym nie pierdolę innym”

Te komentarze to jeden świat. Ale jest też drugi.

Gdyby każdy dobry, ciepły, wspierający komentarz, jaki otrzymałam po ostatnim wywiadzie był kawałkiem szkiełka, to razem powstałaby z nich niezwykła mozaika pełna kolorów i światła.

A te komentarze brudne i o ostrych krawędziach też były dla mnie ważne, bo widzicie, w moim świecie – tym bliższym, tym dalszym, tym internetowym – już od tak dawna ich nie ałam, że byłam przekonana, że zostały już trwale wymazane ze społecznej wyobraźni. A jednak istnieją, mają się dobrze i jeśli czegokolwiek mnie nauczyły, to nie tego, że jestem pierdolnięta, mniej warta, godna nienawiści – ale tylko tego, że dobrze, że ten wywiad powstał. I że to było potrzebne.

Za wszystkie te kolorowe szkiełka – dziękuję. Nie mam możliwości, by na każde odpowiedzieć, ale wszystkie bardzo doceniam. Otrzymałam ich wczoraj tak wiele, że wystarczą mi na długo. Wczoraj też wykorzystałam dane mi siedem minut w „Dzień Dobry TVN”, by ponownie opowiedzieć o tym, że to OK źle się czuć, że nie ma nic złego w byciu chorym, ale jest tak bardzo, bardzo ważnym, by poprosić o pomoc i żeby myśleć z czułością o drugim człowieku;

bądźmy dla siebie wzajemnie delikatni – wielu z nas ma blizny, dosłowne lub metaforyczne. Nigdy nie wiemy, co się kryje pod czyimiś długimi rękawami lub uśmiechem.

Nagranie tej rozmowy znajdziecie tu: https://cutt.ly/KbTpfNM

Sam wywiad w wersji on-line przeczytacie tu:

W dzisiejszych, sobotnich „Wysokich Obcasach” (dodatek do „Gazety Wyborczej”) znajdziecie ten sam wywiad w wersji papierowej, więc jeśli czytaliście go w takiej formie, to nie ma potrzeby, by znów wydawać te kilka złociszy, kupcie sobie za to eklerka, a najlepiej to dwa – a tym drugim podzielcie się z kimś, kto jest dla Was ważny.

Bo jeśli czegokolwiek nauczyły mnie ostatnie dwa dni, to tego, że ta siatka bezpieczeństwa, ta folia bąbelkowa, którą wykłada mi się rzeczywistość, nie składa się tylko z osób mi najbliższych – wspieraliście tak pięknie mnie i wspieraliście się wzajemnie, a każda Wasza historia i każdy komentarz… one były ważne, były potrzebne i miały znaczenie dla osób chorujących, dla ich bliskich, ale tak naprawdę dla nas wszystkich, bo przecież wszyscy czasem potrzebujemy wsparcia.

Możecie je również znaleźć pod numerami telefonów zaufania – bezpłatnych, dyskretnych.
116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
116 123 – dla dorosłych

Proszę, w trudnych dla siebie chwilach nie bójcie się prosić o to wsparcie, o pomoc – przyjaciela, psychoterapeuty, lekarza psychiatry. Nie dajcie sobie wmówić, że jest to powód do wstydu, czy że jesteście przez to kimś gorszym. Dbajcie o siebie i dbajcie o siebie nawzajem, bądźmy dla siebie mięccy, delikatni, czuli.

Wiem, że przez ostatnie trzy dni było tu bardzo dużo mnie, tego wywiadu i tego tematu – dziękuję za cierpliwość. Myślę, że każdy Wasz udział w tej dyskusji – czy to w postaci komentarza, czy po prostu ciepłej myśli – jest częścią rewolucji. Tej, która znormalizuje temat chorób psychicznych. Tej, której wszyscy potrzebujemy.

Ale rewolucja wymaga też siły, dlatego teraz idę odpocząć. Wy też odpocznijcie – w ostatnich dniach naprawdę wspólnie zmieniliśmy trochę świat.

I na koniec zostawiam Was z najpiękniejszym komentarzem, który wczoraj przeczytałam na swój temat:

.”Dwa bieguny! Jesteś jak nasza cudowna planeta” ❤

// sesja dla tygodnika Wysokie Obcasy. Fot. doskonały Mateusz Skwarczek, make-up: niezastąpiona Joanna Bielec Makeup Artist