O rany boskie!

Generalnie to uważam, że klauzula sumienia jest jak bigos. Jak ktoś chce delektować się nim w domu, to spoko, ale przynoszenie go do pracy i karmienie siłą wszystkich dookoła już nie jest ok. Niemniej ostatnio okazało się, że nawet i w tej materii przyszło mi zmienić zdanie, to znaczy, że istnieją takie sytuacje medyczne, kiedy to tylko i wyłącznie boskie wsparcie może zapewnić sukces, i to było wtedy, kiedy ja byłam u pewnej miłej lekarki i ona coś mówi do mnie, mówi, bardzo dużo długich słów użyła z których żadnego nie zrozumiałam, a więc od razu wiadomo, że dobry lekarz, i w końcu dochodzi do zaleceń i na końcu dodaje: “oczywiście z bożą pomocą”.

I widzicie, normalnie to ja bym sobie natychmiast w tej sytuacji przypomniała o tym bigosie, nawet trochę bym się zdenerwowała, niemniej to była taka sytuacja, że musiałam jej przyznać rację, “oczywiście z bożą pomocą – powiedziała…

…będzie musiała pani schudnąć”.

A nie, proszę pani, to rzeczywiście. Do tego to serio będziemy potrzebować pomocy siły wyższej.