Polędwica sopocka małżeństwa i człowiek-rozgwiazda

Uważam, że w małżeństwie najważniejsze jest to, by być mięsem w głównym daniu swojego związku, a nie ziemniakiem, którego zawsze można zostawić. Jak ja. Ja w swoim małżeństwie jestem cielęciną z najlepszych okazów ras mlecznych, idealnie wysmażonym stekiem z polędwicy wołowej, schabowym panierowanym we francuskiej bagietce suszonej na alpejskim słońcu.

Zastawa stołowa, logika kobieca

Generalnie rzecz ujmując, to kłócę się z Wojtkiem rzadko, bo kłócenie się z Wojtkiem jest czynnością szalenie skomplikowaną, albowiem mąż mój jest mężczyzną o tak uroczej fizjonomii, że bardzo trudno się na niego złościć, osobiście uważam, że jest taki słodki, że jest kwestią czasu, kiedy producenci zabawek zaczną szyć pluszaki na jego wzór.

W zdrowiu i w chorobie, czyli człowiek-krokiet

Wojtek jest znowu chory, co jest dla mnie ostatecznym dowodem na to, że życie nie jest sprawiedliwe – niektórym to pluszem wykłada ziemię po której stąpają, miodem dosładza gorzką pigułkę codziennych dni, z czułością nosi ich po świecie tak dobrym i czystym, że słychać w nim tylko śpiew ptaków, śmiech dziecka i gdzieś tam daleko […]...

Strona 5 z 734567