Gubałówka asertywności, czyli do czego przydaje się żona

Moja najwspanialsza z życiowych pralinek, w osobie mojego męża, osiągnęła ostatnio nieznany mi dotąd poziom asertywności. Jeśli przeciętny człowiek znajduje się wraz ze swoją asertywnością gdzieś na poziomie Bytomia, czyli że 300 metrów nad poziomem morza i ewentualnie jakaś hałda, to Wojtek jest już gdzieś na wysokości Gubałówki i szykuje się do ataku na Rysy.

Gruszka z cellulitem i pogrom pingwinów

Jestem w robocie, gdy dzwoni do mnie mój mąż i tym samym natychmiast wiem, że stało się coś poważnego, bo Wojtek doskonale wie, że odbieranie telefonu, gdy jestem w pracy, jest szalenie skomplikowane, bo ja muszę wyjść z biura, żeby to zrobić, a to oznacza pokonanie piechotą jakiegoś zawrotnego dystansu 30 metrów i to niby […]...

Życie z krokietem, ale takim walecznym

Posiadam szalenie skuteczny sposób na dobre życie i on polega na takim małym porannym rytuale, że na chwilę przed tym, gdy wyjdę do roboty, to patrzę sobie na Wojtka jak śpi i na taki widok ładuję się szybciej niż nokia 3210, bo ja wtedy sobie przypominam, że wszystko to, co czasem mnie gnębi; trudna prezentacja, […]...

Gdy mężczyzna napotyka inteligentne molekuły

Przygotowuję się do wyjścia do roboty i wyglądania jak gwiazda, czyli że wyciąg z dotlenionych ziaren kukurydzy, krem z inteligentnymi molekułami, tak jest, inteligentnymi molekułami, co to rozwiążą sudoku szybciej od ciebie, a jak ładnie poprosisz, to może i trzasną ci PITa, nanokapsułki z futra bobra i jeszcze wszystko inne, co sprawia, że kobieta jest […]...

Strona 4 z 723456