Zemsta jamników i brokat medycznego świata

Jakbym wiedziała, że szkalowanie jamnika własnego lekarza kończy się ofiarą złożoną z wielu wiader krwi i łez, to trzy razy bym się zastanowiła, zanim nazwałam jamniki serkami topionymi kynologicznego świata. Tak sobie właśnie pomyślałam ostatnio, zaraz po tym, gdy odbyłam szalenie okrutną pokutę za swoją mowę nienawiści w stosunku do psów podłużnych. A była to chłosta tak wyrafinowana, że ja taka niczego nieświadoma podałam pani pielęgniarce karteczkę ze skierowaniem, a chwilę później skończyło się to wielokrotnymi wkłuciami w całego człowieka, skutkiem czego po trzech godzinach wyszłam z owej placówki medycznej cała w plastrach, ale za to bez ani jednej naklejki dzielnego pacjenta, czyli to trochę koszmar, a trochę dzwonię na policję.

W tej sytuacji postanowiłam kolejną wizytę lekarską odbyć w konfiguracji bezpiecznej, jakby przychylniejszej, wybrać specjalizację, która ma ograniczony dostęp do narzędzi o charakterze kłująco-tnącym, a żeby już w ogóle nie było żadnych wątpliwości, że są absolutnie najdoskonalszym pluszem medycyny akademickiej, to jeszcze na dodatek czasem w gabinetach mają kanapy. Nie no, poważnie, tak właśnie to sobie wyobrażam, że jak tworzono psychiatrów, to oni powstali z mieszanki pluszu i waty cukrowej, a na końcu jeszcze obtoczono ich w brokacie.

No i ta miła pani psychiatra opowiadała mi szereg ciekawych rzeczy, a ja – jako człowiek uprzejmy – odwdzięczałam się historiami jeszcze ciekawszymi, niemniej muszę przyznać, że parę istotnych szczegółów ze swojego życia świadomie pominęłam, bo ja niby wiem, że ci mili lekarze już wszystko słyszeli i nic ich nie zdziwi, niemniej nie byłam przekonana, czy ktokolwiek może być gotowy na wyznanie tego typu, jakoby od lat bawił mnie do łez ten żart o tym, że wiecie co to jest – zielone, owłosione i nosi okulary przeciwsłoneczne?

Agrest na wakacjach.

Piękny portret agrestu na wakacjach narysowała nasza czytelniczka Ania

Z tym, że ja od razu mówię, że to nie było dobre, że ja tak zataiłam historię o agreście, albowiem pamiętajcie, że zaufanie jest podstawą absolutnie każdej relacji lekarza i pacjenta, na przykład w pewnym momencie ta pani lekarz powiedziała mi, że z takich słabości życiowych, to ona bardzo dużo pije. A ja pytam, czy alkoholu, no bo to nie o to chodzi, że ja chciałabym ją jakkolwiek oceniać, ale jednak wolałabym to ustalić przed zrealizowaniem recepty, a ona mówi, że nie, nie, akurat alkoholu to nie, ona miała na myśli, że pije bardzo dużo coca-coli, a tak w ogóle to bardzo dobrze, że się dzisiaj zobaczyłyśmy, bo w przyszłym tygodniu mogłoby być ciężko, albowiem Netflix kasuje jej ulubiony seriali i teraz ma dwa tygodnie na to, by obejrzeć kolejne dwa sezony, a ja pytam, co to za serial, a ona mówi, że “Pamiętniki wampirów”.

O boże, to ja bym już wolała, żeby pani piła.