Starość, czyli o życiu po trzydziestce

Kiedyś to było tak: człowiek szedł w melanż, o czwartej nad ranem wychodził z klubu o charakterze muzycznym, kimnął się przez przypadek na przystanku w oczekiwaniu na autobus, a obudził dopiero, jak wolontariusze na Plantach chcieli go poczęstować gorącą herbatę i ulotką, gdzie może się zgłosić po darmowe koce i talon na żurek, a jak […]...

Łączymy się w szwedzkim bullu i nadzieji

Jestem w Szwecji. W Szwecji najgorsi są ci ostentacyjnie multi-kulti żyj-jak-chcesz ludzie porozrzucani po ulicach, taplający w bajorku własnego lewactwa jak gołębie w fontannie, a potem jak już się wytaplają, to oni tak biegają, tak biegają z kanistrami po ulicy, podpalając kościoły, a dżender pogania ich od tyłu. No, totalnie tak jest, nic nie zmyślam.

Polityka nienawiści względem rodzynek i oczu podkrążonych jak u gekonów

Właściwie to nie winię pani sprzedawczyni za to, że wezwała ochroniarza, choć jako świadomy konsument uważam, że mam pełne prawo klęczeć przed półką z produktami kosmetycznymi tak długo, jak tylko mam ochotę, zwłaszcza w tej dramatycznej sytuacji, kiedy to trybunał praw człowieka w Strasburgu wciąż nie odpowiedział na najbardziej palące wyzwanie obywatelskiego świata, to jest […]...

O istocie pompona

Przychodzę sobie do doktora Jamnika, a on mnie pyta, czy wszystko w porządku, a ja mówię, że tak, totalnie w porządku, a on mnie pyta, czy na pewno wszystko jest ze mną w porządku, a ja mówię, że dziwne, generalnie dość sporo osób w życiu mnie o to pyta.