W poszukiwaniu straconych sernikominut

Siedziałam ostatnio w poczekalni u lekarza obok takiej kilkuletniej dziewczynki i obie byłyśmy zajęte rozwiązywaniem zadań o podobnym poziomie intelektualnej trudności, to znaczy ona próbowała trafić trójkątnym klockiem do dziury o odpowiednim kształcie, a ja wypełniałam formularz danych osobowych.

W poszukiwaniu straconego mózgu

Generalnie to ja jestem człowiekiem dość znerwicowanym i na zapas, co oznacza mniej więcej tyle, że jak na przykład ostatnio pisałam egzamin ze statystycznej analizy przeżyć, to przezornie wzięłam ze sobą pięć kalkulatorów, wiecie, na wypadek gdyby dwa się zepsuły, jeden rozładował, a w kolejnym wpadł orzeszek pod klawisz z numerem cztery, i go zaciął.

Strona 1 z 212