Życie jak od linijki i hipis danych osobowych

Generalnie to my jesteśmy z Wojtkiem uporządkowani jak czekoladki w bombonierce, czyli życie jak od linijki, codzienne cele wyznaczane metodą SMART, a co kwartał zwołujemy konsylium rodzinne, na którym wypełniamy arkusze oceny współmałżonka, wymieniamy się pomysłami na automatyzację zadań, a także wprowadzamy zmiany do swojego rocznego planu rozwoju osobistego, ewentualnie po raz kolejny przeszukujemy internet […]...

Po pierwsze, nie szkodzić

To było tak, że Karol szedł ulicą, szedł i nagle potknął się o coś leżącego na chodniku, do końca nie wiadomo o co, ale najpewniej o zdrowy rozsądek, który już dawno w naszym społeczeństwie sięgnął bruku. No i co Wam powiem, Karol się wywalił. Runął jak płaszczka na kostkę brukową, jęknął dwa razy, leży.

Krótka historia o szczęściu

Mój pies był najlepszym mi trenerem od szczęścia. Tyle było radości w takim jednym psie, tyle logiki ile łat na futrze; jeżeli coś swędzi – trzeba się podrapać, ze spaceru się wraca, lecz będzie następny, gdy coś denerwuje trzeba to obszczekać i nie da się ukryć machania ogonem. Czasem siadywałam na tarasie, pies przychodził.

Plaga mrówkojadów rzeczywistości

Czasem myślę sobie o tym człowieku, który jako pierwszy natrafił na mrówkojada. Mój boże, ten to musiał być zdziwiony! Idzie sobie taki człowiek, idzie, cały już jest podjarany, że dziś gulasz z mamuta na kolację, a dzieciom na prezent to akurat kość tygrysa znalazł, żeby mogły się bawić w zbijaka, a tu nagle ciach, mrówkojad.

Cichy krzyk upuchaconego ciała

Pozdrawiam Was ze szpitalnego oddziału urazów sportowych, tak jest, URAZÓW SPORTOWYCH, czyli tego samego miłego miejsca, które kilka miesięcy temu ratowało mnie po mojej brawurowej lekcji tańca, w czasie której pani instruktorka zrobiła krok w lewo, krok w prawo i obrót, a ja zrobiłam krok w lewo, upadek na ryj i całe życie przed oczami.

Strona 1 z 11